Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
KillerQueen 

Wiek: 24
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-11, 23:37    Co poradzilibyście początkującemu?

Witam. Jak w temacie- macie może praktyczne rady, sugestie, uwagi, ćwiczenia- cokolwiek- którymi moglibyście się podzielić z początkującym? Nie chodzi mi o to, że potrzebuję dokładnego opisu wszystkiego bo przeglądałam to forum wiele razy, czytałam multum tematów i zakładam milionowego tematu ''jestem nowy, nie umiem czytać i zadam te same pytania po raz wtóry''. Po prostu będę bardzo wdzięczna gdy przeczytam parę słów od ludzi bardziej obeznanych ode mnie z cudownym instrumentem jakim jest harmonijka ustna.
Co powiedzielibyście sobie z okresu, gdy dopiero uczyliście się grać? Czego unikać, na co zwracać uwagę? I inne, z góry dziękuję za każdy list w tym temacie.
Pozdrawiam!
_________________
Jestem ochoczo przyswajającym wszelką wiedzę o grze, rozwijającym się amatorem który równie entuzjastycznie dąży do bycia naprawdę dobrym muzykiem.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 28
Posty: 698
Otrzymał 83 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-01-12, 10:02    Odp: Co poradzilibyście początkującemu?

Napiszę trochę oczywistych spraw, ale bardzo ważnych na początku. Wszystko na bazie własnych doświadczeń (choć sam jestem dopiero początkujący - gram dopiero 7 lat ;) ).

0. Punkt zerowy, moim zdaniem najważniejszy. Zaprzyjaźnić się z Metronomem! Na początku może być trochę kapryśny i grać nie równo, ale przyjaźn taka na pewno zaowocuje.

1. Ćwiczyć gamę C-dur w I pozycji przez całą harmonijkę wraz z pasażami (aż do porzygu). Najlepsze ćwiczenie na poprawę brzmienia, wyrobienie techniki itp. Najlepiej grać bardzo wolno i powoli zwiększać tempo. Oczywiście z Metronomem (Patrz punkt 0.)

2. Często się nagrywać. Nie potrzeba do tego super sprzętu, na początek wystarczy mikrofon wbudowany w laptop. Przez analizę własnych nagrań można wyłapać dużo błędów, a czasem uda się utrwalić coś ciekawego, czego normalnie byśmy nie powtórzyli. Ponadto nagrania dobrze obrazują postępy. Jak po pół roku porównamy aktualne nagranie z tym dawnym, to od razu zauważymy różnicę.

3. Jak najwięcej kopiować, z właszcza z początku. Wszyscy chcą mieć własny indywidualny styl, a czym on jest, jak nie graniem tego, co nam się podoba? Kopiując naszych idoli, a zwłaszcza frazy, które są dla nas interesujące, powoli wypracowujemy sobie własny styl.

4. Grać z żywymi ludźmi, kiedy tylko natrafi się okazja. Czy to z gitarą przy ognisku, czy w zespole, czy nawet na jam session. Nic tak nie kształci jak granie z ludźmi. Im szybciej zaczniemy, tym potem będzie łatwiej.

5. Nie poddawajmy się, harmonijka łatwym instrumentem nie jest, ale skoro czarni nauczyli się na nim grać, to my chyba też możemy? Czasem przychodzą chwilę zwątpienia. Moim zdaniem najlepszym lekarstwem na to jest muzyka. Mi pomaga. Wystarczy, że posłucham dobrych płyt lub wybiorę się na jakiś koncert.

6. Jeździć na warsztaty i jeśli to możliwe, znaleźć nauczyciela. Wiem, to kosztuje, ale jak to mówią czas to pieniądz, a z nauczycielem postępy idą o wiele szybciej.

7. Nie brać tego wszystkiego na poważnie. W końcu harmonijka to tylko dziecinna zabawka, jak np. tamburyn, trójkąt, czy cymbałki. Więc bawmy się nią, bo do tego została stworzona.

8. Starać się grać jak najwięcej ze słuchu. Granie z tabów pomaga na początku, ale uczy nas tylko i wyłącznie czytania tabów. Podobnie jak granie z nut, uczy nas tylko czytania i odtwarzania nut. Granie ze słuchu natomiast, poza tym, że trenujemy słuch uczy nas frazowania i artykulacji. Pewnych aspektów po prostu nie da się zapisać, ale możemy je usłyszeć i powtórzyć. (Dobrze jest na początku śpiewać frazę, którą chcemy potem zagrać na harmonijce. Jak jesteśmy w stanie to czysto zanucić, to mamy pewność, że to dobrze usłyszeliśmy. Zagranie tego potem jest o wiele prostsze).

9. Dużo słuchać. Jest to bardziej rozwijające niż nam się wydaje. Starać się nie zamykać i słuchać wszystkiego. Inspiracje można czerpać za równo od saxofonistów jak i skrzypków, czy gitarzystów. Starać się słuchać muzyki w skupieniu i ją analizować. Oczywiśćie dobrze też słuchać muzyki dla przyjemności, ale polecam co dziennie przesłuchać choć jeden utwór skupiając się tylko i wyłącznie na nim. Dużo można się w ten sposób nauczyć.

10. Ostatnie, ale chyba najważniejsze (choć u mnie aktualnie leży). Ćwiczyć systematycznie. Lepsze 5 min codziennie, niż 8 godzin raz na dwa tygodnie. A jak chcemy zająć się muzyką na poważnie, to ćwiczmy na poważnie. Znam wielu muzyków, co nie pracują, bo żyją z muzyki, ale za to co dziennie ćwiczą co najmniej po 4 godziny. I uwierzcie, to daje efekty.

Trochę się rozpisałem, ale może komuś się przyda.

Pozdrawiam niesystematycznie!
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 4 punkt(ów):
KatuzaR, taizu, Lizur97, mitch
Lizur97 


Wiek: 23
Posty: 139
Otrzymał 14 punkt(ów)
Skąd: woj. Opolskie
Wysłany: 2015-01-12, 22:32    Odp: Co poradzilibyście początkującemu?

Dobra książka czy samouczek też nie będzie zły. Ostatnio nabyłem "Graj na harmonijce" Sadny Weltman i jestem bardzo zadowolony, polecam. ;)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
TheDarkHarp 


Wiek: 38
Posty: 27
Otrzymał 1 punkt(ów)
Wysłany: 2015-01-19, 14:01    Odp: Co poradzilibyście początkującemu?

Zamieszkaly napisał/a:
Napiszę trochę oczywistych spraw, ale bardzo ważnych na początku. Wszystko na bazie własnych doświadczeń (choć sam jestem dopiero początkujący - gram dopiero 7 lat ;) ).

0. Punkt zerowy, moim zdaniem najważniejszy. Zaprzyjaźnić się z Metronomem! Na początku może być trochę kapryśny i grać nie równo, ale przyjaźn taka na pewno zaowocuje.

1. Ćwiczyć gamę C-dur w I pozycji przez całą harmonijkę wraz z pasażami (aż do porzygu). Najlepsze ćwiczenie na poprawę brzmienia, wyrobienie techniki itp. Najlepiej grać bardzo wolno i powoli zwiększać tempo. Oczywiście z Metronomem (Patrz punkt 0.)

2. Często się nagrywać. Nie potrzeba do tego super sprzętu, na początek wystarczy mikrofon wbudowany w laptop. Przez analizę własnych nagrań można wyłapać dużo błędów, a czasem uda się utrwalić coś ciekawego, czego normalnie byśmy nie powtórzyli. Ponadto nagrania dobrze obrazują postępy. Jak po pół roku porównamy aktualne nagranie z tym dawnym, to od razu zauważymy różnicę.

3. Jak najwięcej kopiować, z właszcza z początku. Wszyscy chcą mieć własny indywidualny styl, a czym on jest, jak nie graniem tego, co nam się podoba? Kopiując naszych idoli, a zwłaszcza frazy, które są dla nas interesujące, powoli wypracowujemy sobie własny styl.

4. Grać z żywymi ludźmi, kiedy tylko natrafi się okazja. Czy to z gitarą przy ognisku, czy w zespole, czy nawet na jam session. Nic tak nie kształci jak granie z ludźmi. Im szybciej zaczniemy, tym potem będzie łatwiej.

5. Nie poddawajmy się, harmonijka łatwym instrumentem nie jest, ale skoro czarni nauczyli się na nim grać, to my chyba też możemy? Czasem przychodzą chwilę zwątpienia. Moim zdaniem najlepszym lekarstwem na to jest muzyka. Mi pomaga. Wystarczy, że posłucham dobrych płyt lub wybiorę się na jakiś koncert.

6. Jeździć na warsztaty i jeśli to możliwe, znaleźć nauczyciela. Wiem, to kosztuje, ale jak to mówią czas to pieniądz, a z nauczycielem postępy idą o wiele szybciej.

7. Nie brać tego wszystkiego na poważnie. W końcu harmonijka to tylko dziecinna zabawka, jak np. tamburyn, trójkąt, czy cymbałki. Więc bawmy się nią, bo do tego została stworzona.

8. Starać się grać jak najwięcej ze słuchu. Granie z tabów pomaga na początku, ale uczy nas tylko i wyłącznie czytania tabów. Podobnie jak granie z nut, uczy nas tylko czytania i odtwarzania nut. Granie ze słuchu natomiast, poza tym, że trenujemy słuch uczy nas frazowania i artykulacji. Pewnych aspektów po prostu nie da się zapisać, ale możemy je usłyszeć i powtórzyć. (Dobrze jest na początku śpiewać frazę, którą chcemy potem zagrać na harmonijce. Jak jesteśmy w stanie to czysto zanucić, to mamy pewność, że to dobrze usłyszeliśmy. Zagranie tego potem jest o wiele prostsze).

9. Dużo słuchać. Jest to bardziej rozwijające niż nam się wydaje. Starać się nie zamykać i słuchać wszystkiego. Inspiracje można czerpać za równo od saxofonistów jak i skrzypków, czy gitarzystów. Starać się słuchać muzyki w skupieniu i ją analizować. Oczywiśćie dobrze też słuchać muzyki dla przyjemności, ale polecam co dziennie przesłuchać choć jeden utwór skupiając się tylko i wyłącznie na nim. Dużo można się w ten sposób nauczyć.

10. Ostatnie, ale chyba najważniejsze (choć u mnie aktualnie leży). Ćwiczyć systematycznie. Lepsze 5 min codziennie, niż 8 godzin raz na dwa tygodnie. A jak chcemy zająć się muzyką na poważnie, to ćwiczmy na poważnie. Znam wielu muzyków, co nie pracują, bo żyją z muzyki, ale za to co dziennie ćwiczą co najmniej po 4 godziny. I uwierzcie, to daje efekty.

Trochę się rozpisałem, ale może komuś się przyda.

Pozdrawiam niesystematycznie!


Aż przeczytałem całość i jakoś nie łapię tego fragmentu o "czarnych" i drugiego o "dziecinnej zabawce"???
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 28
Posty: 698
Otrzymał 83 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-01-19, 19:08    Odp: Co poradzilibyście początkującemu?

To był przejaw ironii. Z czarnymi to było nawiązanie do takiego starego dowcipu:
-Czy język arabski jest trudny?
-No co Ty, skoro nawet taki Arab się nauczył!

Z harmonijką jest podobnie.

A to drugie to nawiązanie do powszechnie panującego stereotypu, że harmonijka to bardziej zabawka niż instrument. Chodzi mi o to, że zamiast udowadniać na siłę, że to pełnoprawny instrument i że da się na tym zagrać V symfonię Beethovena, bawmy się nim. Granie powinno nam dostarczać satysfakcji.
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Pathfinder 

Posty: 13
Wysłany: 2015-02-27, 00:15    Odp: Co poradzilibyście początkującemu?

Moi drodzy
Nie jest ważne czy harmonijka to zabawka czy instrument. Granie na harmonijce powinno dostarczać radości. Może to co powiem zabrzmi trochę plebejsko, ale ja lubię grać na tremolo czy na oktawie w gronie przyjaciół. Bardzo lubię jak ludzie śpiewają biesiadne kawałki "do białego rana" przy akompaniamencie mojej harmonijki. Czy może być coś fajniejszego jak dobra zabawa z pomocą takiego malutkiego instrumentu? Dla mnie to jest sens gry na harmonijce. Nie jest najważnejsze czy wtedy gra się pojedynczymi tonami czy akordami, ważne żeby płynnie, rytmicznie i czysto. Masz poczucie rytmu, dobry słuch i duszę to zaczynaj.
_________________
Pathfinder
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu