Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
Janek Domański 


Wiek: 36
Posty: 160
Otrzymał 15 punkt(ów)
Skąd: Szczecinek/Piła
Wysłany: 2014-07-25, 21:51    gra siłowa

Na forum spotykam się często z różnymi spostrzeżeniami dotyczącymi tzw. gry siłowej.
oto stwierdzenia, której najbardziej zapadły mi w pamięci:

1. Gra siłowa jest niewłaściwym nawykiem

2. początkowi harmonijkarze często grają siłowo
Wraz z nabieraniem doświadczenia przestaje się grać siłowo

3. Kiepskie harmonijki np. Silver Star nie są dobre na początek ponieważ pogłębiają nawyk gry siłowej

4. Gra siłowa powoduje, że harmonijki szybciej się zużywają.

Gram na harmonijce już pewnie ze 15 lat i albo nie zabardzo rozumiem, czym jest gra siłowa, albo mam inne zdanie na jej temat. Proszę sprostujcie mnie, albo nie zgódźcie się ze mną. Moją wiedzę/poglądy na ten temat przedstawię jako subiektywny komentarz do powyższych czterech stwiedzeń.

Ad 1.
Im więcej włożę siły w wydobycie konkretnego dźwięku, tym będzie on głośniejszy. Oczywiście mam na myśli pracę przepony. Im bardziej gwałtownie wypchnę powietrze przeponą tym otrzymam lepszy atak na dźwięk. Jeżeli użycie siły podczas pracy przepony jest grą siłową, to jak dla mnie jest to pożądany środek wyrazu.
Jakiś czas temu byłem na koncercie gitarzysty Vasti Jacksona. Gość grał tak, że machał całą ręką i uderzał w struny chyba z całej siły. Oczywiście nie cały czas. Dodatkowo śpiewał teź "ile fabryka dała". Po godzinie parowała mu cała głowa i kark. W tej muzyce było bardzo dużo dynamiki i wyrazu. Mam wrażenie, że dzięki sile. Czy grał i śpiewał siłowo? Nie wiem.

Ad 2.
Przez jakieś pierwsze cztery lata nauki miałem na tyle słabą przeponę, że nie potrafiłem grać bardzo krótkich bardzo głośnich dźwięków. Dopiero później przepona zaczęła chodzić tak jak należy. Z czasem stała się silniejsza i bardziej wytrzymała. Pamiętam, że po dłuższym graniu bolała mnie przepona. Szczególnie na mieście. Jak grałem na ulicy bez wzmocnienia, to wtedy trzeba było dać z siebie wiele. Szczególnie przepona dostawała w kość. Ale to było dobre ćwiczenie. Wyrabiało siłę. Pamiętam jak w 2005 r. Łukasz Wiśniewski na Harmonica Bridge zagrał kawał porządnego bluesa. Gadałem z nim wtedy o graniu na mieście i twierdził, że właśnie dzięki grze na ulicy dorobił się takiej siły. Moim zdaniem gra siłowa to efekt wieloletniego wyćwiczenia mięśni potrzebnych do gry.

Ad 3.
Przez pierwsze lata grałem tylko na Silver Starach. Kiepska jakość tych harmonijek zmuszała moją przeponę do większego wysiłku i dzięki temu lepiej sobie ją ćwiczyłem. Jeżeli gra siłowa jest ok, to Silverstary na początek - tym bardziej.

Ad 4
To prawda. Na samym początku harmonijki padały mi rzadko by byłem zbyt słaby, żeby urwać stroik. Teraz gram mało więc harmonijki jakoś mi się trzymają, ale życzę sobie więcej urwanych stroików z powodu częstrzego grania.


podsumowując.

moje pytania brzmią:
Czym jest gra siłowa? W czym jestem w błędzie w moich kometarzach do stwierdzeń o grze siłowej?
_________________
jestem janek. czasem robię animacje. na zdjęciu po lewej - synek michaszek
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
fokerss
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-25, 22:55    Odp: gra siłowa

Ciekawe spostrzeżenia. Niektórzy pisząc "gra siłowa" mają na myśli takie dmuchanie, jak zdmuchiwanie za jednym zamachem wszystkich świeczek z tortu na swoje 30-te urodziny. A to jest zupełnie coś innego, niż używanie przepony.
 
 
#Medium 


Wiek: 47
Posty: 1674
Otrzymał 202 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2014-07-26, 09:39    Odp: gra siłowa

Janku!

Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Uważam, że chodzi o to, że przepona to również mięsień i jako taki musi zostać "natrenowany". Czas odpowiedniego natrenowania jest u każdego różny. Granie głośno "z przepony" nie jest tak złe jak granie głośno bez jej udziału.

Ad. 1. Granie bez przepony jest niewłaściwym nawykiem (tu się chyba zgadzamy :) ).

Ad. 2. Początkujący harmonijkarze nie mają jeszcze "natrenowanej" przepony.

Ad. 3. Ktoś, kto nie ma natrenowanej przepony i gra "z gardła" potrzebuje dużej ilości powietrza, żeby wzbudzić stroik. Do utrzymania wibracji już tyle powietrza nie potrzeba, ale ci ludzie o tym nie wiedzą. Dmą więc "z całej siły" żeby wzbudzić stroik i aby utrzymać dźwięk - to jest ten zły nawyk którego się nabiera i bardzo trudno później wykorzenić.

Ad. 4. Tutaj wytrzymałość materiałów jest nieubłagana. Bardzo silny przepływ powietrza połączony z brakiem jego kontroli niszczy stroik. Przy grze technicznej "z przepony" po prostu stroik wzbudza się łatwiej, szybciej i nie ma konieczności "katować" go tak dużą ilością przepływającego powietrza. Wniosek - przy grze technicznej "z przepony" harmonijka służy dłużej.

Pozdrawiam

Medium
_________________
Są dwa piękna: piękno radości i piękno smutku. Wy ludzie Zachodu, wolicie pierwsze – my drugie. Bowiem piękno radości trwa nie dłużej niż lot motyla. A piękno smutku jest twardsze niż kamień.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
MacieJJ 

Posty: 163
Otrzymał 20 punkt(ów)
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-07-26, 19:38    Odp: gra siłowa

Nawyk gry siłowej nie polega na tym, że się gra głośno używając przepony. Gra głośna to nie koniecznie gra siłowa. Sporo racji ma tutaj Medium.

Myślę że kwestie gry siłowej najlepiej pokaqzać na przykładzie podciągów: Jak człowiek zaczyna się uczyć podciągów, najczęściej nie potrafi jeszcze tak operować swoim aparatem gębowym, żeby odpowiednio kierować strumienim powietrza przy rozluźnionym gardle. Dlatego pierwsze podciągi uzyskuje się poprzez takie jakby "zasysanie" jak ze słomki, ściskając gardło i nie grając tak jakby się oddychało, ale właśnie tak jakby próbowało się zassaniem odetkać zatkaną słomkę. Podobny nawyk co do zwykłego grania potrafią wyrobić mało szczelne harmonijki, takie jak właśnie SilverStar. Wynika to z faktu, że początkujący często nie mają tak wytrenowanej przepony, aby na nieszczelnej harmonijce osiągnąć satysfakcjonujący ich poziom głośności, albo aby w ogóle wydobyć ciągły dźwięk za pomocą przepony. Dlatego szukają innego sposobu i dochodzą do wniosku (błędnego), że trzeba mocniej "zasysać", bo tak wydaje im się początkowo prościej. Taki nawyk jest jednak naprawdę szkoldliwy, bo:
1) szybvciej zużywa harmonijkę (Przy takim graniu siły działające na stroik są dużo większe niż nawet przy głośnym graniu przeponą)
2) nie pozwala rozwijać szybkości gry (tylko silna przepona i rozluźnione gardło pozwalają grać naprawdę szybko)
3) brzmienie instrumentu jest gorsze.

Podsumowując Janku, tak mi się wydaje, ze właśnie opisany wyżej nawyk jest piętnowany na tym forum, a nie ogólnie granie głośne, dynamiczne, z silnym atakiem na dźwięk (ale własnie z wykorzystnaiem przepony). Bo to już jest wizja artysty, a nie sprawa techniki.

Co do porównania z gitzrzystą to jest ono całkowicie nietrafione, bo nie da się porównać techniki wydobywania dźwięku na instrumencie szarpanym i dętym - przecież to zupełnie co innego :) To tak jakbyś zalecał rozbijanie jajka młotkiem, bo widziałeś jak ktoś tym młotkiem wbijał gwoździe :D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu