Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
MilKam88 

Wiek: 30
Posty: 39
Otrzymał 9 punkt(ów)
Wysłany: 2011-07-30, 08:35    Odp: [Harmonijkarz/Bluesman] Rysiek Riedel

Jako, że dzisiaj jest 17 rocznica śmierci Ryszarda Riedla w Tvp Kultura o 22.25 będzie koncert Dżemu - List do R. Warto obejrzeć.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
ma-rucha 

Wiek: 39
Posty: 130
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-08-18, 21:19    Odp: [Harmonijkarz/Bluesman] Rysiek Riedel

Mój post będzie tu bez związku z wcześniejszą dyskusją, ale chciałbym się podzielić pewną refleksją jaka naszła mnie gdy zobaczyłem ten temat.

Jest co najmniej kilku legendarnych muzyków kojarzących się z harmonijką do tego stopnia, że ich nazwiska są wyrazem "bliskoznacznym" dla słowa harmonijka właśnie.
Na forum niniejszym często przewijają się dyskusje, czy Ryszard Riedel i Bob Dylan są godni nazywania ich harmonijkarzami- nie oszukujmy się - jeden i drugi w kwestii opanowania techniki gry są daleko w tyle za co najmniej kilkoma użytkownikami tego forum (wyłączając mistrzów zwanych tu często "pomarańczowymi" gdzie kwestia ich przewagi jest oczywista...)
Moim zdaniem zasługują na miano harmonijkarzy jak najbardziej - choć ich gra jest prosta czy nawet prymitywna, to swoją ogólną charyzmą i dokonaniami muzycznymi w ogóle w bardzo dużym stopniu przyczynili się do popularyzacji harmoszki i... bluesa (mimo że Dylan z bluesem niewiele ma wspólnego, a i to co robił Rysiek w Dżemie czystym bluesem nie jest...)
Ilu z nas sięgnęło po harpa będąc zainspirowanymi prostym graniem Ryśka czy Boba, myślę że większość; niektórzy z braku talentu i motywacji szybko harpa porzucili, ale ilu zaczęło zagłębiać się w bluesie, ilu wyszło poza bluesa sięgnęło w bardziej wyszukane rejony; ilu z nas wreszcie pokochało szczerą miłością piękny acz niepozorny instrument jakim jest harmonijka zyskując pasję na resztę życia? Nie znam liczb, statystyk i tym podobnych zestawień, wiem jednak że tym wielkim jako muzycy lecz przeciętnym jako harmonijkarze miejsce na tym forum i szacun się należy...

Wiem że ten post jest przydługi i patosem jedzie zeń na kilometr, ale chciałem po prostu podzielić się moją refleksją, od tego w końcu jest to forum, czyż nie? :)
_________________
Okręt mój płynie dalej... Gdzieś tam...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
cjsimon
Mateuszmed

Posty: 8
Skąd: Lubaczów
Wysłany: 2011-10-20, 17:38    Odp: [Harmonijkarz/Bluesman] Rysiek Riedel

Rysiek żyje na zawsze w moim sercu [*]
Pozdrawiam wszystkich miłośników Ryśka Riegla
Mateusz
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
robbur 

Wiek: 46
Posty: 1
Wysłany: 2013-04-06, 11:57    Odp: [Harmonijkarz/Bluesman] Rysiek Riedel

Wybaczcie mi tę zabawę w Indiane Jonesa czy innego Tomb Raidera, ale pozwolę sobię odkopać temat. Przez cały nie przebrnąłem, ale chciałbym się ustosunkować do jednego z aspektów poruszanych w tym temacie - padła tutaj teza, że gdyby R.R żył, to zespół nie byłby taki popularny. Cóż, pamiętam ten szał na Dżem jaki panował w latach 80tych i kult "Ryśka" (bo nikt nie mówił o nim inaczej) z tamtych czasów. Sam byłem wówczas panczurem i na koncerty Dżemu chodziłem z tzw. "braku laku", lub przy okazji koncertu wiązanego z jakimś zespołem pankowym. Kult Dżemu z żywym "Ryśkiem" był naprawdę fenomenem, który mógłbym porównać (trochę na wyrost) z Beatlesomanią. Obecny, poryśkowy "kult" to tylko namiastka tego fenomenu.
Nawet w czasach, gdy blues, jako taki był dla mnie niestrawny, Dżemu słuchałem z wielką przyjemnością, chociaż na koncertach bardziej czarował mnie Styczyński i nie należałem do zagorzałych wyznawców "Ryśka". Lubię jego śpiew, teksty ale pomników nie stawiam. Myślę, że dla mnie i dla wielu ludzi niezwiązanych z bluesem, ten dżemowy, chwytliwy bluesrock był pierwszym krokiem do zejścia głębiej w te klimaty. Nieważne czy muzyka dżemu jest bardziej, czy mniej bluesowa - są to dla mnie bluesmeni z krwi i kości.
Jakiś ponad rok temu byłem na koncercie Dżemu z Balcarem i z radością odkryłem fakt, że większa część młodszej publiczności przyszła na koncert dla Balcera, nawet usłyszałem tekst, że "w sumie to nigdy nie słuchałem Dżemu z Riedlem, ale ten Balcar to ma świetny głos". I o to chodzi. Wygląda na to, że Dżem wreszczie otrząsnął się po stracie Riedla i znów jest sobą.
Może więcej napisałem o zespole Dżem niż o samym Riedlu, ale nie potrafię tego oddzielić - ja zawsze lubiłem zespół Dżem - nie Ryśka z kapelą.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Shuriken :D 

Wiek: 20
Posty: 7
Wysłany: 2014-02-02, 19:22    Odp: [Harmonijkarz/Bluesman] Rysiek Riedel

Trochę odświeżę temat ;) Wyrażę swoje zdanie chociaż, znając życie, szybko zniknie w tłumie inncyh, waszych, wypowiedzi ;) Nie jestem zbyt bogaty w doświadczenia, bo mam zaledwie 15 lat, ale coś chciałbym powiedzieć. Otóż odkąd pamiętam w domu leciały u mnie kawałki Dżemu, a to dlatego że mam starszych braci i szczególnie jeden z nich słucha bluesa ;) To właśnie on mnie zaraził. Podejrzewam, że właśnie przez Ryśka (dziwnie się czuję mówiąc mu tak po prostu Rysiek, jakby był moim starym przyjacielem, jakbym nie okazywał mu szacunku, no ale przystosuje się do reszty) mój brat zaczął grać na harmonijce. Z początku licho mu to szło, ale ćwiczy cały czas. Widzę, że się stara bo to lubi. A zaczęło się to właśnie od Ryśka. No i brat mnie zaraził ;) Zaczęło mi się to podobać ;) Sam próbuję trochę grać, zbyt dobrze mi nie idzie, ale staram się ćwiczyć. I niestety, ale teraźniejsze czasy nie wpływają na mnie dobrze :/ W moim gronie ciężko znaleźć osoby o podobnych gustach i wgl. A przebywając cały czas w innym gronie zaraża się od nich :/ Tak więc coraz częściej przestaje ćwiczyć bo zajmuje się jakimiś głupimi grami i później sobie myślę, co ja robię? Ale na następny dzień jest to samo. Na szczęście, jak puszczę sobie jakiś bluesowy kawałek, najczęściej bywa to kawałek Dżemu, wracają do mnie siły, znów chce ćwiczyć. To co inni ludzie tworzą daje wiele siły. Rysiek nie jest moim szczególnym wzorem, jednak trochę się na nim wzoruje, albo raczej na tym co wynoszę z jego tekstów. Dlatego stwierdzam jednogłośnie, że robił coś naprawdę pięknego :) Wyczytałem tutaj wiele komentarzy o tym że ćpał. Nie wiem, czy większość nie wie co to są narkotyki, czy jak? Przynajmniej takie mam wrażenie. Jeśli ktoś spróbuję, nie jest łatwo się wyciągnąć. Sam osobiście nigdy nie próbowałem i nie mam zamiaru, ale uważam, że po prostu Rysiek się w to wciągnął i nie mógł przed tym uciec. Z pewnością chciał z tym skończyć, ale nie sprostał zadaniu. Dużo osób poruszało też temat wolności. Ja staram się być takim wolnym człowiekiem i wytłumaczę wam czym dla mnie jest wolność. A więc, dla mnie, wolny człowiek, stara się robić to co lubi. Taka krótka definicja. Pewnie wiele osób źle to zrozumie wiec znowu trochę wytłumaczę. A mianowicie, chodzi mi o to, że słucham tego co lubię, ubieram się w to co mi się podoba, oglądam to co mi się podoba, zadaje się z tym, kogo lubię i nie patrzę na to co mówią inni ludzie. Wydaje się trochę egoistyczne, nie? Ale taka jest prawda ;) Większość ludzi teraz robi wszystko jak najlepiej, starają się upodobać innym ludziom, bo co sąsiedzi powiedzą? No tak. I tu jest pies pogrzebany. Nie da się tak całkowicie być wolnym. Bo jak? Niedużo ludzi stara się żyć własnym życiem. I przez towarzystwo innych ludzi, stajemy się jacy się stajemy. Środowisko na nas wpływa. Czasami tą wolność trzeba poświęcić dla innej osoby, dla większego dobra. Bo jeśli zawsze będziemy chcieli być wolni, będziemy musieli porzucić swoich towarzyszy, przyjaciół. Wydaje mi się, że nie bez powodu Rysiek wziął cywilny ślub i w wielu innych sprawach musiał się przyporządkować komuś innemu. Zniewolony przez narkotyki? Owszem, zniewolony, ale to ktoś go zniewolił. Ktoś mu to musiał zaproponować, podać. On to przyjął, w końcu każdy popełnia błędy :/ I tak, jego historia zaczęła dobiegać końca. Wydaje mi się, że gdyby nie miał żadnych problemów ani innych pobudek, nie zacząłby ćpać. No, ale co tu dużo mówić, każdy ma własną definicję wolności :) To chyba tyle w temacie. Myślę, że się połapiecie o co mi chodzi ;) Według mnie Rysiek był, jest i będzie legendą jeszcze przez dłuuuuugi czas. Kiedyś ludzie o nim zapomną, jak o wielu innych wielkich ludziach, ale niestety, tak już bywa. Będą inni, może więksi, lepsi ;) Ale to już pokaże przyszłość :) Więcej chyba nie powiem, przynajmniej nie w tym poście. Zaczynam się gubić :p No to nic, takie moje zdanie, a teraz, niech gromy się sypią!! :)
Pozdrawiam ;)
PS: Ładnie się rozpisałem :p Ciekawe czy komuś zechce się czytać wypocin 15-latka ;)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu