Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
Paweł Józef 

Wiek: 31
Posty: 1
Skąd: OPOLE
Wysłany: 2018-05-18, 12:21    HARMOSZKA - POCZĄTEK

Witam serdecznie wszystkich,

Jestem nowy w temacie harmoszki, jak i na forum także z góry dziękuję za wyrozumiałość i wzięcie tematu pod skrzydło.

Do rzeczy...bardzo długo przymierzałem się do harmonijki jako instrumentu, odezwała się duchowa potrzeba nauki gry na "jakimś" instrumencie, potrzeba odkrycia nowej pasji… no i odskocznia od codzienności. Harmonijka w całokształt potrzeb wpisuje mi się genialnie… jej dźwięk przyprawia mnie o ciarki…mimo różnorodności muzyki jaką słucham często wędruję ostatnio do bluesa, do muzyki z czasów, kiedy jakość jej rejestrowania nie była najważniejsza… no i dziadek już kiedyś pozwalał dmuchać w swoją na kolanie… więc tak, wybór padł na harmoszkę.

Aktualnie jestem już po kilku dniach posiadania pierwszego instrumentu (Hohner Special 20 ton. C), do tematu podchodzę jako totalny samouk z jakimś tam słuchem muzycznym, ale bez totalnego wyszkolenia muzycznego itd. (oktawy, tonacja c-dur…co to jest?!), ale ambitnie czytam, dowiaduje się, oglądam i przede wszystkim słucham.
Samouczenie wychodzi mi teraz tak, że pomału łapię tonację c-dur (wraz z jej wolnym jeszcze wygraniem na harmoszce, choć czasem pojawiają się „sąsiady”)…powoli przechodzę już do wygrywania „wlazł kotek” i powoli zaczynam łapać jak wydmuchiwać i zaciągać pojedyncze tony… progres sprawia, że harmoszka uzależnia coraz bardziej!
W całej swojej kilkudniowej nauce zauważyłem, że zaczął pojawiać się chaos… jak ze wszystkim w necie jest sporo info, jak grać, techniki itd. itp

Krótko mówiąc całym tematem chciałbym przede wszystkim sobie, jak może w przyszłości innym usystematyzować etapy nauki…zebrać pożyteczne rady, może ktoś za coś co już robię pochwali co zmotywuje albo skrytykuje co wyprostuje nieco muzycznego garba… jak uważacie co najlepiej trenować na początek, co pozwoli na szybszy progres, a czego na razie nie chytać by nie tracić prądu nie mając jeszcze „skilla” na naukę podstaw. Czego słuchać… temat chciałbym potraktować jako otwarty, czyli takie „muzyczne wiaderko harmonijkowe” dla początkujących do którego każdy coś może wrzucić, a rozumny początkujący „wycieracz ust” wyciągnie z niego co potrzebuje…

Wiadomo, każdy uczy się wolniej lub szybciej…dlatego po paru dniach nauki czuje, że temat jest potrzebny…

Na początek usystematyzowałem sobie naukę tak:

ETAP I:
nauka wdech-wydech i przejście do wygrywania pojedynczych tonów, staranie trafiania się w nie i tu przejście do podstawowego wygrania tonacji C-dur (kilka spostrzeżeń na początek – starać się nie pluć, już od początku kontrolować ilość śliny – przeradza się to w higieniczne podejście do korzystania z harmoszki tak przy okazji 😉)

jak już wychodzi pomału C-dur to dla urozmaicenia i przełamania rutyny zacząłem starać się wydmuachać „wlazł kotek”… celowo piszę tu wydmuchać, bo z rytmicznym i swobodnym wygraniem melodii to jeszcze braaaakuje, a braaaaakuje… ale ide w zaparte :D
Na chwilę obecną skupiam się na powyższych elementach. Z obserwacji laika zauważyłem, że dłuższy trening (ojjj przysiadłem ostatnio prawie 4h bezustannego dmuchania) człowiek się męczy, nie trafia, dźwięki jakby inaczej brzmią…z porad dowiedziałem się, że warto wtedy odstawić naukę (jak to zrobić jak to strasznie uzależnia…samo popatrzenie na harmoszkę wywołuje we mnie myśl „dawaj! Może teraz wyjdzie „wlazł kotek”).

Dodatkowo poszedłem za radą by szlifować słuch i słuchać najlepszych… zacząłem od polecanych S.B. Williamson, Howlin Wolf, James Cotton(oczywiście cały czas skłaniam się w kierunku bluesa - cel widzę przed sobą jasny, za parę lat wymiatać bluesa do tupania nogą - marzenia?). Dodatkowo szukając lekcji podsłuchuję teraz Adama Gussow'a i z naszego podwórka Bartka Łęczyckiego (oprócz ich porad, ich gra straszliwie motywuje - rozświetla mi cel).

Tak więc, szlifuje początki tonując swe zapędy, a korci patrzenie na „co może być dalej” straszliwie, dlatego też potrzebuję porad, na czym na początek się skupić…na co jako amator raczkujący nie tracić prądu (już czasem podpatrze jakieś tremoliado, ale nie umiejąc jeszcze czysto trafiać w ton) i jak produktywnie wykorzystać czas na początku (co dla początkującego może być jeszcze górą niedozdobycia mimo chęci) by progresssss sam rósł i przyprawiał o ciarki nie tylko na rękach?

Chciałbym tym tematem usystematyzować co warto na początku, co jednak odstawić na dalsze etapy, co polecacie, może opowiecie jakie były wasze początki, może jakieś rady o których nawet nie zdążyłem pomyśleć...
_________________
Słucham muzyki, nie gatunków...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu