Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
DontWorryBeHaps

Posty: 5
Wysłany: 2015-01-25, 19:23    Jak wy nauczyliście się grać na harmonijce?

Dokładnie chodzi mi o to, czy sami się uczyliście, czy ktoś was uczył, ile wam zajęło nauczenie się profesjonalnego grania i z czego korzystaliście, jakie książki polecacie etc.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 28
Posty: 698
Otrzymał 83 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-01-26, 15:10    Odp: Jak wy nauczyliście się grać na harmonijce?

Hm... trudne pytanie. Ale po kolei. Opiszę swoją przygodę z tym instrumentem, może trochę pomoże i wyjaśni kilka spraw.

Początki:
Jakbym chciał zacząć od samego początku to powinienem opisać jak zaczynałem grać w wieku 3 lat (darabuka i inne bębny). Grywałem nawet z jakimś zespołem, choć moje pukanie nie było jakoś bardzo zaawansowane, trzy latek grający w zespole zawsze robi wrażenie ;)
Potem była szkoła muzyczna (w wieku jakiś 8 lat) przez 6 lat. 2 lata skrzypiec i 4 lata perkusji. Jednym słowem męczarnia. Ledwo ją ukończyłem (na 3 z dwoma) i co pół roku mnie chcieli wyrzucić.
Wszystko zanim zacząłem przygodę z muzyką na poważnie. Piszę o tym, bo dało mi to niezbędne podstawy i ułatwiło dalszą naukę.

Po skończeniu szkoły muzycznej odkryłem gitarę basową na której zdarza mi się grać do dzisiaj. Instrument ma niewiele wspólnego z harmonijką, ale wyrabia poczucie rytmu, które się w muzyce bardzo przydaje (w zasadzie, to jest niezbędne).

Przygodę z harmonijką zacząłem jakieś 7 lat temu. (listopad 2007 roku) zupełnie od zera. Kupiłem silverstara i pojechałem na warsztaty harmonijkowe do Gdynii prowadzone przez Bartka Łęczyckiego i Romka Badeńskiego. Zaczynałem praktycznie od początku (pomijając doświadczenie na innych instrumentach, które bardzo ułatwiło naukę). Po trzech dniach (tyle trwały warsztaty) wyrzuciłem srebrną gwiazdę i zakupiłem instrument - hohner special 20. Od razu zaczęły mi wychodzić podciągi, ale do czystego grania była jeszcze daleka droga.
Od tamtego czasu cały czas grałem z większą lub mniejszą intensywnością. Po mniej więcej 3 latach zacząłem się interesować techniką overbending. Wcześniej nie była mi do niczego potrzebna. W międzyczasie były liczne warsztaty, które zawsze dostarczały trochę wiedzy i ogromne ilości energii do nauki.

Rozwój:
Mniej więcej w połowie 2010 roku zaczałem uczęszczać (mniej lub bardziej regularnie), na lekcje do Krzyśka "Dziary" Przybyszewskiego. Każdemu polecam znaleźć nauczyciela. Najlepiej kogoś, kto gra w stylu, który nam pasuje. Na lekcje chodziłem mniej więcej przez rok. Wtedy intensywnie ćwiczyłem i chyba zrobiłem największe postępy (regularne ćwiczenie było tutaj kluczowe). Praca zaowocowała sukcesem (w 2011 wygrałem Harmonica Bridge). Potem niestety było co raz gorzej. Rozwijam się cały czas, ale przez pracę i studia nie poświęcam wystarczającej ilości czasu na pracę nad instrumentem.

Profesionalne granie:
Od razu mówię, że nie jestem profesionalistą, ale od kilku lat grywam dośc regularnie w różnych składach. Ostatnio częściej gram na scenie niż ćwiczę w domu, co przyczynia się do spadku techniki, ale za to wyrabia ogólne ogranie w zespole, feel i inne trudno nazywalne sprawy. W między czasie spotkałem się kilka razy z klarnecistą freejazzowym, który zmienił trochę moje podejście do muzyki i mówiąc krótko "otworzył mi głowę". Przede wszystkim staram się nie zamykać. Eksperymentuję z instrumentem i staram się nie myśleć kategoriami skali, tonacji itp. Próbuję wyjść ponad to. Oczywiście nie można tego osiągnąć bez znajomości skal i teorii, dlatego jeśli czas mi na to pozwala staram się ćwiczyć wprawki i tym podobne rzeczy.

Materiały:
Grając przez tyle lat, dość długo szukałem jakiś materiałów pomocnych w nauce. Pierwsza i moim zdaniem najważniejsza sprawa - dużo słuchać. Starać się słuchać muzyki świadomie, analizować, zastanawiać się nad dźwiękami. Dlaczego ktoś zagrał coś tak, a nie inaczej.

Kopiować solówki mistrzów. Nie tylko harmonijkowych. Najlepiej ze słuchu. W całości, albo fragmentami, bez znaczenia. Najlepiej nie ograniczać się do jednego muzyka, bo w tedy w naturalny sposób stajemy się kopią jego stylu. Czerpiąc z wielu artystów po trochu wypracowujemy swój własny styl, na który składają się style naszych idoli.

Jeśli już musimy grać z nut, (tabów od zawsze unikałem, może poza początkami i warsztatami) to polecam Real Booki jazzowe i podręczniki Aebersolda. Jest tam dużo teorii i do tego mamy fajne podkłady do każdego z utworów. Głównie jest to jazz, ale bluesa też trochę tam znajdziemy.

Ostatnia rada:
Jeśli myślimy o graniu na poważnie i chcemy to robić profesionalnie, podchodźmi do rzeczy profesionalnie. Nie żałujmy pieniędzy na warsztaty, nauczycieli, sprzęt itp. Jest to inwestycja, która się opłaci (cóż więcej chcieć od radości z grania? :cool: ) Niestety i tak największą inwestycją jaką będziemy musieli ponieść jest nasz czas. Posłuchajcie Howarda Leviego. Wielu uważa, że jego technika jest na poziomie nie osiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Powiem wam w sekrecie, że to nic trudnego. Po prostu "Siadasz na dupie i ćwiczysz!". 10 lat po 10 godzin dziennie. Po takich 10 latach prawie każdy może zostać wirtuozem (są wyjątki, ale to odrębny temat). I nigdy żaden mikrofon, wzmacniacz, czy instrument nie zastąpi nam setek dupogodzin włożonych w pracę nad instrumentem. Wzmacniacz może się spalić, mikrofon nam mogą ukraść, ale umiejętności nam nie zabiorą.

Pozdrawiam i przepraszam za dość długi wywód.

Mieszko Służewski
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 7 punkt(ów):
#Medium, Sternik, Lizur97, bora, cjsimon, Sib, Janek Domański
orson45 

Wiek: 33
Posty: 2
Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 2016-02-09, 17:47    Odp: Jak wy nauczyliście się grać na harmonijce?

Ja jeszcze się nie nauczyłem, ale kolega wyżej pozwolił mi uwierzyć, że to kiedyś nastąpi :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Janek Domański 


Wiek: 37
Posty: 160
Otrzymał 16 punkt(ów)
Skąd: Szczecinek/Piła
Wysłany: 2016-02-10, 22:52    Odp: Jak wy nauczyliście się grać na harmonijce?

powiem Ci Mieszko, że Twoja teoria 10 lat * 10 godzin dziennie utkwiła mi w pamięci. Kiedyś mówiłeś zdaje się o ośmiu latach razy osiem godzin, ale idea pozostaje bez zmian. Chcieć to móc.

U mnie lat by się nazbierało zdecydowanie więcej, za to gorzej z godzinami. Na początku rzeczywiście dużo grałem. Codziennie - może nawet po godzinkę. Czasem chyba i po dwie.

...a wracając do tematu początków, to harmonijka była moim trzecim instrumentem. Po klawiszach. Rzeczywiście łatwiej ogarnąć teorię jak gra się na innym instrumencie. A zaczęło się od tego, że w domu u moich rodziców było (nadal jest) pianino, ale stało w salonie. Akurat muzykę którą grałem łatwiej się grało niż słuchało, więc trochę przeszkadzałem rodzinie grając. Tym bardziej, że lubiłem głośno grać. Szukałem pomysłu na to jak mogę dalej grać i nie przeszkadzać innym. Kupiłem akordeon, żeby móc grać w swoim pokoju. Niestety to nic nie dało. Akordeon niósł się po całym domu. Ostatecznie harmonijka była świetnym rozwiązaniem, bo nie była na tyle głośna żeby przeszkadzała, a jak przeszkadzała, to mogłem grać poza domem. Zdecydowały względy czysto praktyczne.

Moją pierwszą harmonijką był chromatyk - chrometta 8. Próbowałem na niej grać bluesa, ale mi nie szło. Później dowiedziałem się, że bluesa gra się na diatoniku, więc kupiłem silver stara. Później na kilka lat przylgnąłem do silverstarów, bo bardzo mi się podobały. W międzyczasie wkręciłem się do kapeli w kościele. Najpierw grałem tam na akordeonie, a później jak już podszkoliłem się na harmonijce, to odstawiłem akordeon i grałem na harmonijce. Przyznam, że bardzo dużo dało mi granie w kościele, bo nauczyłem się słuchać. Zespół był dosyć duży (w porywach nawet osiem instrumentów + śpiew), aranżacje pobieżnie zaplanowane. Dużo było w tym improwizacji. Trzeba było grać oszczędnie, żeby nie przyczyniać się do sieczki, ale też nie za mało, żeby jednak mieć jakiś swój wkład w całokształt tej muzyki.

podsumowując
fajnie jest grać z ludźmi bo samemu to nudno
_________________
jestem janek. czasem robię animacje. na zdjęciu po lewej - synek michaszek
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu