Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
binek 


Wiek: 27
Posty: 268
Otrzymał 11 punkt(ów)
Skąd: Radom
Wysłany: 2007-09-23, 18:26    Odp: ...o początkach naszych

Zazcęło sie od Digimonów :viva: . Jak teraz o tym myśle to sie tarzam po podłodze. Za ta bajka nigdy nie przepadałem ale był tam taki bohater co grywał na harpie. Bardzo mi sie podobały jego solówki i sama harmonijka - to że mozna wydobywac cos tak wspaniałego z takiego małego instrumentu. Naciagnałem więc mame na silverstara C i książkę z kasetą jerzego janickiego (było to chyba w 4 klasie podstawówki) . Nauczyłem sie Oh susanna i stwierdziłem że granie z tabów bez żadnych efektów to żadna sztuka i że musze sie nauczyc podciagu zeby cos z tego było. Mordowałem, katowałem, meczylem i nic z tego.no i odłożyłem instrument. Leżał kilka dobrych lat Az w końcu jakieś 2 tygodnie temu chwyciem ponownie i w ciagu 2 dni (uczyłem sie po 2h dziennnie) wydobyłem podciąg. Euforia, jedna ze szcześliwszych chwil mojego zycia,a jak jesczze przeczytałem ze niektorzy co juz sporo graja nie potrafia wydobyc podciagu z SS to byłem jeszcze bardziej z siebie dumny. Wrzuciłem na forum, Maciejdraheim stwierdził że to faktycznie jest podciąg i od 2 tygodni tranuje go sobie kilka razy dzienni zebym sie zapomniał i czekam na swoja marine band deluxe A. Na niej bede sie dalej rozwijał :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Tysek 

Wiek: 26
Posty: 79
Otrzymał 1 punkt(ów)
Skąd: Sierakowice
Wysłany: 2007-09-24, 16:41    Odp: ...o początkach naszych

Zawsze mi się podobał ten instrument, ale kiedy byłem bardzo młody myślałem, że to jest tylko zabawka. Bardzo mi się podobała bajka Muminki, a dokładniej Włuczykij. Podobał mi się także dźwięk harmonijki w Westesnach... prawda że piękny??
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Semaphor 

Wiek: 26
Posty: 21
Skąd: Opole
Wysłany: 2007-10-21, 19:56    Odp: ...o początkach naszych

Kumpel podsunął mi muzyke bluesowa ( głownie Dżem , za co bardzo mu dziękuje ) , kiedy zacząłem tej muzyki słuchać nałogowo oglądnąłem sobie film "Skazany na bluesa" Jana Kidawy Błońskiego chyba i tak się zaczęło...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
bartek215 


Wiek: 30
Posty: 153
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Lewin Brzeski
Wysłany: 2007-10-21, 20:41    Odp: ...o początkach naszych

O Semaphor.... z Opola jesteś ja sie tam uczę:D
_________________
A my siedzimy... Nic się nie dzieje...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Semaphor 

Wiek: 26
Posty: 21
Skąd: Opole
Wysłany: 2007-10-21, 21:06    Odp: ...o początkach naszych

Dokladnie z Luboszyc ( taka wieś 6 km od Opola ) ale w Opolu sie ucze od najmlodszych lat :) Sorry za offtop...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Autsajder92 

Wiek: 27
Posty: 5
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: 2008-01-20, 20:42    Odp: ...o początkach naszych

Dżemu słuchałem od dawna ale jakoś nigdy na harmonijke nie zwracałem większej uwagi. Zmienił to dopiero 'Skazany na bluesa' i wizja bycia wolnym, siedzenia na dachu, prowadzenia rozmów o życiu i picia taniego wina i przygrywania sobie właśnie na harpie (jak Rysiek i Indianer). Niedługo później zakupiłem sobie speciala na allegro i gram narazie jakieś 3 miesiące.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Piotreq 

Wiek: 28
Posty: 21
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-20, 21:17    Odp: ...o początkach naszych

Skazany na Blues'a mnie natchnął.. :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Adam12 


Wiek: 24
Posty: 47
Otrzymał 1 punkt(ów)
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-04, 22:56    Odp: ...o początkach naszych

Jak miałem 7 lat kupiłem harmoszkę na bazarze ,,chińskim'' :P za 5 zł.
podobała mi się muzyka jaką można wydobyć z harmoszki. Potem słuchałem blusa i tak się zaczało...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
papciopawcio 


Wiek: 29
Posty: 32
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2008-08-14, 02:53    Odp: ...o początkach naszych

wszystko fajnie... ale gdyby nie net i to forum to nic byście nie zrobili... ja z resztą też ;)
Dlatego chwalcie i dziękujcie Conexowi i Goveanowi... bez nich nie dali byśmy rady!
_________________
youtube.com/papciopawcio
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
VeLvet 


Wiek: 27
Posty: 19
Skąd: Z Nienacka
Wysłany: 2008-08-16, 11:00    Odp: ...o początkach naszych

Ryszard Riedel i Skazany na Bluesa = )

Troche Skiba, ale w mniejszym stopniu. Pamietam ze czekałem aż ojciec wróci z pracy i szuszyłem mu głowe o harmonijke. Sam kiedyś grał na harpie wiec z przekonaniem go nie bylo problemów ^^ .

Edit:
papciopawcio napisał/a:
wszystko fajnie... ale gdyby nie net i to forum to nic byście nie zrobili... ja z resztą też ;)
Dlatego chwalcie i dziękujcie Conexowi i Goveanowi... bez nich nie dali byśmy rady!


Racja =). To była pierwsza strona na która wszedłem zeby zobaczyc która harmonijke oplaca sie kupic a ktora nie, jednak z racji tego ze mialem malo czasu i nie zanotowalem informacji na kartce kupilem Alabama Blues ;<, która w sumie zła nie jest =p
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Pulatom 


Wiek: 30
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2008-09-09, 21:28    Odp: ...o początkach naszych

Moja historia z harpem jest dość nietypowa. Do sięgnięcia po ten instrument zainspirował mnie Bob Dylan :roll: , a dokładniej jego przygrywki na harmonijce do gitary. Na gitarze już grałem, więc pomyślałem o rozpoczęciu nauki na harpie, który wtedy miał być tylko dodatkiem do sześciu strun. Kiedy pewnego dnia mój Tata szedł na Pl. Świebodzki, poprosiłem go, by poszukał tam jakiejś harmonijki. Przyniósł dwa instrumenty 10 kanałowe, kupione jako dziecinne za sumę 3 zł (słownie : t r z y z ł o t e), na których pokrywach był wygrawerowany napis "Marine Band Deluxe" :what: . Gdy poszukałem informacji na ich temat w internecie przeżyłem szok, dowiedziawszy się, że jeden egzemplarz jest warty około 120 zł. Naprawdę nie wiem, w jaki sposób się tam znalazły. Może były to egzemplarze odrzucone z fabryki, w co jednak wątpie, gdyż oba (A i D) służą mi do dziś i grają wspaniale. Dwie rzeczy są pewne: sprzedający nie wiedział co sprzedaje, i że taka okazja zdarza się chyba tylko raz w życiu. Ponieważ przeczytałem, że harp podczas nauki może się zniszczyć, a nie chciałem ryzykować tych cudem zdobytych MBDx, kupiłem (w "muzyczny pl.") Big Rivera w (C). Piosenki Dylana szybko mi się znudziły, więc zainteresowałem się graniem bluesa, dość szybko opanowałem pojedyncze kanały i technikę podciągów, (co mój Big River zresztą przeżył :viva: ), porządne granie zaczęło się jednak dopiero na MBDx.
Pozdrawiam :cool:
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
#Maciekdraheim 


Wiek: 30
Posty: 3603
Otrzymał 295 punkt(ów)
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2008-09-10, 00:08    Odp: ...o początkach naszych

3zł za 2 Marynki Deluxe? Ty to masz farta!
_________________
Blues is nothing but a good man feeling bad, thinking about the woman he once was with.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Pulatom 


Wiek: 30
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2008-09-10, 14:41    Odp: ...o początkach naszych

Teraz te harpy stanowią podstawę mojego harmonijkowego "arsenału". Nie wiem, czy nie zraziłbym się do harmonijek gdybym zaczął od jakiegoś Parrota albo innego "Made in China" :razz: .
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
kamilteau 


Wiek: 29
Posty: 1391
Otrzymał 73 punkt(ów)
Skąd: Olsztyn/Offenburg
Wysłany: 2008-09-10, 17:40    Odp: ...o początkach naszych

Swoją drogą te Marinki mogły mieć ciekawą przeszłość, ten Pl. Świebodzki to jakiś rynek/bazar? Tak czy siak, miałeś niesamowitego farta :P
_________________
"Don't start me talking, I'll tell everything I know..."
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Pulatom 


Wiek: 30
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2008-09-10, 18:18    Odp: ...o początkach naszych

Plac Świebodzki to taki bazar na terenie Dworca Świebodzkiego (obecnie nieczynnego) we Wrocławiu, co niedzielę odbywają sie tam giełdy, na których ludzie handlują bardzo różnymi przedmiotami. W takich miejscach często można znaleźć wspaniałą okazję, ale przeważnie trzeba sporo szukać.
Pozdrawiam :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Jakotaki
[Usunięty]

Wysłany: 2008-09-17, 14:01    Odp: ...o początkach naszych

Ja zacząłem zupełnie przypadkiem, mniej więcej tak:

Miałem (i mam) paczkę dobrych kolegów. Jeden gra na basie, dwóch na elektrykach, a jeden nawet nieźle śpiewał. Słuchamy mniej więcej podobnej muzyki (blues, hard rock). I tak jakiś rok temu powstał pomysł założenia zespołu. Jako że ja nie grałem na żadnym instrumencie (no może na flecie coś próbowałem) to zaczęliśmy wymyślać. No i pewnego dnia znalazłem w domu starą zabawkową harmonijkę "Made in China" z bazaru :) Umiałem na niej improwizować jakąś "wiejską" muzykę :) I tak się zaczęło... Potem uzbierałem trochę kasy, kupiłem przez neta BluesHarpa C i zacząłem ćwiczyć. Szybko zauważyłem, że to nie takie łatwe i miałem ponad półroczną przerwę. Teraz ostro ćwiczę i mam z tego satysfakcję :)

pozdrawiam
Jakotaki
 
 
gvintoo 


Wiek: 32
Posty: 66
Otrzymał 4 punkt(ów)
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-04, 18:23    Odp: ...o początkach naszych

od wieków gram na gitarze klasycznej, na 19. urodziny kupiłem sobie elektryczną... niby fajnie, ale jak popatrzeć wokół to prawie każdy gra na jakiejś gitarze. pomyślałem więc, co by tu... i wybór padł na harmoszkę, jako że na fortepianie lub klawesynie ciężko byłoby grać przy ognisku :) w każdym razie od trzech miesięcy mam silverka, z którego średnio jestem zadowolony, dlatego też na dniach zamierzam sobie sprawić coś przyzwoitszego.
_________________
nie chodzi o to by czuć smutek, tylko o to, by inni go poczuli, a tobie rzucali drobne na piwo
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
aansaa 


Wiek: 27
Posty: 800
Otrzymał 31 punkt(ów)
Skąd: PrzejdÄ˝ do mapy
Wysłany: 2009-01-04, 20:10    Odp: ...o początkach naszych

Nie będę oryginalny, ale mnie też film Kidawy natchnął... :)
Ostatnio zmieniony przez aansaa 2009-12-22, 16:34, w całości zmieniany 1 raz  
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Trojden 


Wiek: 32
Posty: 377
Otrzymał 16 punkt(ów)
Skąd: Niemcz
Wysłany: 2009-01-08, 16:53    Odp: ...o początkach naszych

Mnie natchnął film "Pewnego Razu Na Dzikim Zachodzie" reżyserii Sergio Leone. Grywałem już na paru instrumentach ale pomyślałem sobie, że potrzebuję czegoś co mógłbym wszędzie ze sobą zabrać. Tak w moje ręce wpadł pierwszy HOHNER Silver Star. Uczyłem się potajemnie przed rodzicami... sam nie wiem czemu xD ale prawdziwą magię harmonijki odkryłem dopiero wraz z grą Sławka Wierzcholskiego i Jean'a Jacques'a Milteau, którzy po wsze czasy pozostaną moimi największymi autorytetami w tej dziedzinie. Co do nauki gry to jak już pisałem w jednym z postów to za każdym razem jak coś wychodziło to było WOW! a jak nie wychodziło to k**wa :D Bardzo mi pomogły książki Sławka Wierzcholskiego i ciągle jeszcze mam do przerobienia wolumin Jerzego Dastycha. Gram po dziś dzień już od prawie czterech lat z roczną przerwą i nie zamierzam przestać :harp: Jak będą mnie grzebać to tylko z harmonijką w ręce :what:
_________________
Gość, niech Blues będzie z Tobą ...

P.S. Każdy zalogowany zobaczy swój login w moim podpisie =P pozdrawiam
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
xArEs 


Posty: 6
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-01-15, 00:01    Odp: ...o początkach naszych

ierwsza harmonijka to jakiś polski wynalazek w latach 70 który odziedziczyłem po starszej siostrze. Była to oczywiście tylko zabawka która po odkręceniu pokryw i nieznalezieniu tam niczego ciekawego wylądowała na dnie pudła z zabawkami.
Połowa lat 80 to poczatki gitary jedna , druga ...potem kolejna. nauczyłem sie grac na nich tak naprawdę dopiero w latach 90-93 i tak sobie z nimi wedruje przez kolejne lata aż do dnia kiedy na google video (youtube jeszcze chyba nie było) wyszukiwałem sobie różne bluesowe filmiki wpisywałem pierdoły w stylu blues, giitara, długie włosy ....ćpuny z gitarami ....chodziło mi o wyszukanie czegoś nietypowego i na którymś filmiku znalazłem Neila Younga przy kawałku Like a Huricane , spodobał mi sie kawałek i wrzuciłem w wyszukiwarkę "Neil Young" i trafiłem na kawałek grany na gitarze i harmonijce Heart of Gold ....to był pierwszy sygnał "a może by tak harpa??" Potem jakoś tak leciało: Skazany na Bluesa, facet grający w Poznaniu na harmonijce i gitarze (czasem na dworcu a czesem na deptaku w poznaiu - kto tu mieszka wie o kim mówię), google, allegro, strony Krzysia Gąszewskiego i Barta Łęczyckiego. Ale Harmonijkę (a raczej dwie) kupiłem dopiero w maju 2007 dla mojej 6 letniej wtedy córki Weroniki co by sobie hałas porobia w domu. A że harmonijki były dwie (silverki C) to hałasowaliśmy razem i tak do dzis z wiekszym lub mniejszym zacięciem.

oś sie rozpisałem :)

Kris
_________________
pozdr.
xArEs
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
ernestob

Posty: 13
Otrzymał 2 punkt(ów)
Wysłany: 2009-04-06, 16:21    Odp: ...o początkach naszych

Jako że to mój pierwszy post napiszę jak się wszystko zaczęło. Urodziłem się w 92 więc jestem stosunkowo młody ^^ jako małe dziecko oglądałem na okrągło Muminki strasznie podobała mi się gra włóczykija. W końcu pierwszą harmonijkę w wieku około 4 lat dostałem chyba od dziadka taka drewniana w środku i na metalowej pokrywie coś w stylu stery marynarskiego :) fajne brzmienie i granie na 5 otworów xD nad jakąś rzeczką rowem w końcu zgubiłem tą harmonijkę .. :( szkoda. No nic po skończeniu 7 lat poprosiłem mamę o harmonijkę padło na Silver star hohnera w tonacji C no i tak coś udawałem że gram a 3 tygodnie temu znalazłem tą harmonijkę i coś ćwiczę i całkiem nieźle mi idzie dopiero nie dawno natknąłem się na to forum tak więc Witam wszystkich :D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
ambaw 

Posty: 10
Otrzymał 1 punkt(ów)
Wysłany: 2009-04-06, 20:02    Odp: ...o początkach naszych

Zawsze chciałem na czymś grać, a że lubię łazić i nie chcę za dużo nosić ze sobą to sobie harmonijkę kupiłem - świetna sprawa - ale chyba nie muszę wam tego mówić :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Mortis 

Wiek: 28
Posty: 44
Otrzymał 1 punkt(ów)
Skąd: PrzejdÄ˝ do mapy
Wysłany: 2009-05-09, 23:02    Odp: ...o początkach naszych

Moja historia? A mianowicie taka...
W styczniu miałem jechać na operację kręgosłupa do Warszawy no i tak pomyślałem, że jak mam tam tak leżeć... to nudno będzie, a że uwielbiam Dżem.. Riedel namówił mnie do harmonijki swoją grą.
Kupiłem Silverka C i jakoś to poszło...
Po dwóch operacjach i mordęgach z silverką kupiłem lepszą...
Jedzie się na warsztaty w czerwcu do białego... :)
No chyba, że znowu pod nóż trafię. :D
_________________
"Po gitarzyście możesz spodziewać się wszyskiego,
Ale dopiero przy harmonijkarzu zaczniesz się bać..."
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
brus217 

Posty: 11
Skąd: N-c
Wysłany: 2009-07-21, 20:56    Odp: ...o początkach naszych

Kiedyś bliska mi koleżanka niestety nie dziewczyna ;( . Zaczęła rozmowę na temat fortepianu powiedziała, że mam zadatki na pianistę. Wtedy zacząłem myśleć żeby na czymś grać. Po paru dniach, wróciliśmy do tej rozmowy i podsunęła mi pomysł żebym spróbował grać na harmonijce. Zastanawiałem się nad tym przez 3 dni. Przez ten czas zbierałem info. Postanowiłem w ubiegłą niedziele zamówić tenże instrument na bartpol.pl teraz czekam aż listonosz przyniesie paczkę. Taki o to jest mój początek z harmonijką mam nadzieję że szybko ta przygoda się nie skończy tak jak miłoś z wspomnianą wyżej koleżanką :(
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
szymonov 


Wiek: 23
Posty: 21
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-11-24, 08:58    Odp: ...o początkach naszych

Ja zacząłem grać na harmonijce dzięki serialowi: Jim wie lepiej (tam główny bohater Jim gra na harpie) spodobał mi sie dźwięk tego instrumentu i wyobraziłem sobie jak gram w więzieniu na harpie(nie mam pojęcia dlaczego akurat w więzieniu :? ) i tak marzyłem sobie o harmonijce i po jakimś czasie poszedłem do sklepu i kupiłem chromatyka za 40 zł ale coś mi nie pasowało bo Jim miał mniejszą harmoszke ode mnie (wtedy nie wiedziałem że są różne modele harmonijek :D ) w końcu trafiłem na to forum poczytałem troche i postanowiłem sobie kupić bluesbanda no i zamówiłem sobie go na allegro po tygodniu przyszedł i pierwsze co to zacząłem uczyć sie podciągów... po jakimś tygodniu wyszło mi jakieś takie koślawe coś i po chwili skapnołem sie że to jest podciąg... teraz gram sobie już jakiej melodyjki i czekam aż tata mi da kase na nowego harpa :D
_________________
[you] nie kłuć sie z harmonijką....ona i tak wie lepiej
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
KUKUSIEK 


Wiek: 59
Posty: 94
Otrzymał 7 punkt(ów)
Skąd: Goczałkowice Zdrój
Wysłany: 2010-10-22, 06:03    Odp: ...o początkach naszych

Ja pięćdziesięciolatek na starość zgłupiałem i próbuję nauczyć się grac na harmonijce ustnej. Mój syn zaczął się uczyć grania na harmonijce ,pościągał z neta tabulatory i męczy (nie powiem że bez efektów) harmonijkę. No i oczywiście prosty temat TATA KUP MI ORGANKI!!!! Po zapoznaniu się z waszymi opiniami zdecydował się na HOHNERA GOLDEN MELODY tonacja C .Przy zakupie w necie sam uznałem żeby dorzucić BLUES HARPA HOHNERA też w tonacji C, i tak ja stary, któremu zawsze się podobał dźwięk tego małego instrumentu doszedł do organek. I tu zaczyna się mój problem mam codziennie czas w pracy około 1,5 godz. (w nocy) próbowałem uczyć się z tabulatorami ale niezbyt mi to idzie. Za to gra z słuchu trochę lepiej. Problem w tym że zacząć potrafię wiele kawałków ale skończyć dokładnie dwa. Prawdą też jest że dopiero próbuję 1,5 miesiąca grać i mam nadzieję że upór i obtarte wargi pozwolą mi zagrać coś więcej niż PAN JEZUS JUŻ SIĘ ZBLIŻA czy SZŁA DZIEWECZKA DO LASECZKA.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Medium 


Wiek: 48
Posty: 1675
Otrzymał 203 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2010-10-22, 10:09    Odp: ...o początkach naszych

Nie wiem czemu zdecydowałem się opisać swoją historię. Może dlatego, że muszę z siebie to w końcu wyrzucić. Może natchnęła mnie odwaga poprzednika. To będzie długa opowieść bo trzeba napisać o wszystkim, co miało związek z harmonijką. Jeśli nie chcesz – nie czytaj, oszczędzisz sobie nerwów i wzruszeń. Dla mnie to też nie jest łatwe, ale spróbuję.

1990. Zawsze marzyłem o graniu na gitarze, szczególnie w liceum i gdy wyjechałem na studia (dosyć daleko od rodzinnego miasteczka, wtedy nie było tam uczelni) już po miesiącu miałem gitarę i próbowałem się uczyć grać. Była jesień 1990 roku. To były inne czasy. Strojenie gitary odbywało się „na słuch”, a żeby było wiadomo od czego zacząć sprzedawano stroiki. Przypominało to trochę gwizdek a w środku był stroik działający na zadęcie który dawał dźwięk A do którego się stroiło struny. Jakoś tak na drugim roku chyba wiosna 1992 roku dowiedziałem się, że kumpel z grupy dobrze gra na gitarze. Okazało się, że jest gitarzystą rytmicznym w cenionym wówczas zespole metalowym. Jego matka była aktorką, a ojciec znanym dziennikarzem i w związku z tym przygotowywali syna wszechstronnie. Był po szkole muzycznej klasa gitary i jaką gitarę do ręki nie wziął „oderwać uszu” nie można było. Kiedyś gdy wracałem z kuchni (była na piętrze w akademiku dostępna dla wszystkich) znalazłem w kieszeni stroik. Zafascynowany bluesem gitarowym obejrzawszy film „Na rozdrożu” widziałem jak się w dłoniach zamyka harmonijkę. Zamknąłem tak stroik i powolutku idąc do pokoju zacząłem dąć w stroik, wyczyniając cuda rękami i dla zabawy machając językiem udając dziwne wokale. Jakież było moje zdumienie, gdy z sąsiedniego pokoju wychylił się ten wspaniały gitarzysta i spytał mnie gdzie i jaką harmonikę kupiłem. Pokazałem mu stroik, który nadal miałem w ustach zasłonięty rękami. Byłem wtedy dumny, że moja improwizacja na jednym dźwięku tak mogła się spodobać i to komu? Mojemu nauczycielowi w pewnym sensie idolowi.

1997. W Marcu rodzi się mój starszy syn. Jestem dumny. Poród był bardzo ciężki, tak naprawdę trwało wszystko z przerwami tydzień. Ledwie uratowano żonę. Nie powinna, mimo tego, że może, mieć więcej dzieci, bo ma pewną kobiecą anomalię i poród może zakończyć się śmiercią. Trzeba uważać.

2003. Starszy syn idzie do szkoły muzycznej. Chciałem by poszedł na wiolonczelę, ale siedmiolatek tak opisał instrument, że został przydzielony do klasy gitary. Zdał doskonale, słuch i poczucie rytmu ma, ale do strojenia kupuję mu tuner chromatyczny (ja nadal stroję na słuch, ale on ma z tym kłopoty, a nie zawsze będę obok by nastroić). Wg słów sprzedawcy w sklepie: „Z tunerem nawet małpa nastroi dobrze gitarę”. Miał rację.

2005. W rozmowie z nauczycielem instrumentu syna poproszono mnie bym przy synu nie grał na gitarze, bo nabiera „nie klasycznych” przyzwyczajeń. Od tej pory w ogóle nie dotykam gitary, choć tak wzywa mnie muzyka.

2008. Przełom stycznia i lutego. Żona nie dostaje okresu wysyła mnie po test ciążowy do apteki. Ze śmiechem idę. Nie jest mi do śmiechu po teście. Po pierwszej ciąży mało brakło by przy porodzie żona zeszła. Ciąża przebiega dobrze, ale poród zbliża się nieubłaganie. W październiku, tydzień przed moimi urodzinami dostaję prezent – drugiego syna. Tym razem poród trwał ok. 3 godzin. Pod Salą porodową gdzie nie wolno wchodzić i drzwi miały być zamknięte, stoję ja. Drzwi są otwarte i nikt z personelu nawet nie próbuje podejść by je zamknąć. Na salę poporodową wchodzę 20 minut po porodzie by sprawdzić czy u żony wszystko w porządku. Pierwsze zdjęcie syna już mam zrobione.

2009. Żona czuje się coraz gorzej. Jest zmęczona i to bardzo. Mało śpi, bo berbeć w nocy się chce bawić w łóżku, a nie spać. W maju jest chrzest. Żona nie daje rady ze zmęczenia utrzymać dziecka, całą ceremonię na rękach syna trzymam ja. 30. czerwca - dzień po moich imieninach (mamy wtedy rocznicę ślubu – dwie okazje jednego dnia) żona idzie do kardiologa. Ma zrobione echo serca. Lekarz pisze skierowanie do szpitala, bo w worku osierdziowym jest płyn. Dopisuje coś po łacinie. Żona bagatelizuje sprawę, a ja z lenistwa, żeby jej dwa razy nie wozić zawiozłem do szpitala by umówić się kiedy można przyjechać się położyć. Lekarz nie wypuszcza żony z izby przyjęć. Dwa dni później dowiedziałem się co po łacinie zapisał lekarz. Guz pomiędzy sercem i płucami. Na tomografie określają, że ma ponad 11 cm długości. Uciska na płuco i serce. Nie wiedziałem co robić. Chyba jakaś część mnie wtedy umarła na zawsze. Załatwiłem skierowanie do Centrum Onkologii (trochę nie tak jak powinienem ale nie ważne). Następnego dnia byłem w CO na Ursynowie. Lekarze zaczęli badać, a ja spytałem ile jej życia zostało, przecież zostanę sam ,a młodszy syn ma dopiero 8 miesięcy. Po 5 tygodniach już wiem, jaki typ nowotworu. Ziarnica złośliwa. To złośliwa w polskiej nazwie nie daje spać po nocach. W sierpniu pierwsza chemia. I co dwa tygodnie do Warszawy po kolejną chemię. W październiku zauważyłem, że nie wytrzymuję nerwowo. Wspominałem czasy, gdy studiowałem. Gdy było mi źle brałem gitarę i improwizowałem swoje prymitywne blues’y. Ale teraz starszy syn w szóstej, ostatniej klasie szkoły muzycznej i obiecałem przecież, że póki nie obroni dyplomu nie będę grał. I wtedy w gazetce reklamowej sieci LIDL zobaczyłem harmonijkę i przypomniałem sobie o tym jak kiedyś improwizowałem na stroiku do gitary. Kupiłem harmonijkę, żeby wszystkie złe emocje „wyrzucić” z siebie. Zacząłem dmuchać i nie ważne było jak gram, ważne było by grając „wywalić” z siebie całe zło, bezsilność i frustrację. Harmonijka brzmiała fatalnie. Nie potrafiłem zagrać nawet czystego dźwięku, a jednak pomagało. Pod choinką znalazłem Lee Oskara w C.

2010. Luty. Żona jest na radioterapii która trwa prawie miesiąc. Jest w Warszawie. Mam dwóch synów „na głowie”, a mimo to znajduję czas by sięgnąć po harmonijkę – to dla mnie taka terapia dla duszy. Właściwie przez przypadek wyszedł mi czysty dźwięk. Nagle wszystko co usiłowałem zagrać zaczęło mi wychodzić. Podciągi „same” się pojawiły chyba nawet wcześniej, ale nie było tego słychać z powodu sąsiadek.

Zakończenie. Medycznie żona jest zdrowa, na razie nie ma tylko siły. Jest słaba i w związku z tym dużo spada na mnie. W grudniu znowu staje na komisję w ZUS’ie o przedłużenie renty, bo ją z pracy wyrzucili (chorowała ponad 6 miesięcy). Mam coraz mniej czasu by usiąść i grać. Szczególnie teraz, gdy jest zimno i nie mogę wyjść z młodszym na spacer. Zaszyć się przy jakiejś odległej piaskownicy i obserwując bajtla grać, ale zawsze będę miał szacunek do harmonijki, za to że mi pomogła. Znam swoją żonę. Już gdy poczuła się lepiej zaczęła jej harmonijka przeszkadzać. Pewnie niedługo zabierze mi sprzęt. Pewnie będę grał sezonowo, gdy będzie ciepło i gdy z dala od mieszkania na dworze nikt nie będzie mnie słyszał. W poniedziałek będę miał 39 lat i wg opinii wielu już nie przystoi mi grać na czymkolwiek, a ja jak zwykle nie będę się liczył z niczyim zdaniem. Taki już niestety jestem.

Pozdrawiam

Medium
Ostatnio zmieniony przez Medium 2010-10-27, 07:29, w całości zmieniany 3 razy  
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
ma-rucha 

Wiek: 39
Posty: 131
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Katowice
Wysłany: 2010-10-22, 14:44    Odp: ...o początkach naszych

Pracowałem kiedyś jako muzykoterapeuta na oddziale terapii nerwic. Co prawda wśród pacjentów nie było żadnego harpiarza a ja sam grałem im raczej na pianinie (czasem też gitarze); oni do tego mojego grania wyśpiewywali chórem różne utwory powszechnie uznane za biesiadne. Już po zakończeniu terapii jedna z pacjentek wyznała że zawsze była nieśmiałą kobietą, bojącą się odezwać w większym towarzystwie, a u mnie na zajęciach śpiewała najgłośniej. To dowodzi że muzyka naprawdę potrafi leczyć. Harmonijka ze swoimi możliwościami kreowania dźwięku wyjątkowo dobrze nadaje się do wyrzucenia z siebie nagromadzonych negatywnych emocji. Nie bez przyczyny blues to muzyka ludzi którzy mają "pod górkę"...
Twojej małżonce dużo zdrowia życzę, a Ty nie daj sobie odebrać harpa :)
_________________
Okręt mój płynie dalej... Gdzieś tam...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
mr.Michalos 


Wiek: 22
Posty: 626
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-10-26, 20:00    Odp: ...o początkach naszych

[b]Medium[/b], bardzo wzruszająca historia. Aż mi się w oku łza zakręciła...
Ja zachęciłem się dzięki Plantowi. Otóż gdy jechaliśmy na wakacje do Włoch, tata zaopatrzył się kolekcję prawdziwego hard rocka. W naszym focusie rozbrzmiało Led Zeppelin. Wsłuchałem się uważnie i w ,,Bring it on Home" usłyszałem jakieś bardzo ciekawe brzmienie. Przez pół Austrii głowiłem się, ,,co to u diabła jest". W końcu spytałem tatę. I wtedy dowiedziałem się jak będzie nazywał się mój instrument... W sklepie muzycznym w Rimini kupiłem Hohnera Fuck :x to jest Pucka :P . Był to trochę mój błąd, bo jest za mały dla początkujących. Życie miał ciężkie. Przeżył wylanie nań gorącego mleka(dobra Łaciata ;) ) upadek z 5 metrów i takie tam :hihi: ... Dopiero za rok wrociłem do nauki. Dostałem od wujka i cioci ze Szwecji Blues Harpa. Ukierunkowałem ich co może mnie interesować na Gwiazdkę. I od tej pory regularnie gram minimum godzinę dziennie.

[ Dodano: 2010-10-27, 17:57 ]
Bym zapomniał życzę Twojej małżonce powrotu do zdrowia.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Raptor1981 

Wiek: 38
Posty: 8
Skąd: Golub-Dobrzyń
Wysłany: 2010-11-25, 17:56    Odp: ...o początkach naszych

Hmm... Moja historia jest może banalna ale prawdziwa.

Zawsze lubiłem muzykę i już jako nastolatek chciałem grać na gitarze, a dlaczego może dla tego żeby zwrócić na siebie spojrzenie dziewczyn, ale to tylko na początku potem samo granie w sobie sprawiało mi ogromną frajdę. Dostałem gitarę po starszej kuzynce, stara rosyjska gitara w której struny odstawały od gryfu chyba z 5 cm. Opuszki palców krwawiły ale ćwiczyłem dalej. Potem ojciec widząc mój zapał kupił mi profesjonalną gitarę elektryczno-akustyczną, wtedy zacząłem grać. Trwało to dobrych kilka lat zresztą gram do dziś. Jednak moja praca polega na tym że często mnie nie ma w domu i wieczorami w hotelu z dwoma kanałami w telewizorze można dostać szału. Szukałem sobie zajęcia najpierw stosy przeczytanych książek potem filmy na laptopie i pomyślałem o gitarze. Kłopot polegał na tym że jest to duży instrument i tachanie dodatkowych bagaży gdzie kolwiek w świat na duże odległości. Za bardzo kłopotliwe. Pomyślałem że fajnie było by grać na czymś mniejszym poręczniejszym, gdzie można wyciągnąć z kieszeni i już się gra. Wtedy z pomocą przeszedł mi program Mam Talent (aktualna edycja) i występ jednego z uczestników, a dokładnie jego drugi występ, który grał fajnie na harmonijce. Pomyślałem to jest to. Kupiłem harmonijkę równo tydzień temu jest to Hohner Silver Star w tonacji A. Na początek do ćwiczeń w zupełności wystarczy. Umiem zagrać już kilka prostych utworów, ale ćwiczę dalej. Może domowy mikołaj się uśmiechnie i przyśle pod choinkę Hohnera Special 20 w tonacji C. Zobaczymy.

Pozdrawiam Marcin
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu