Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
drabi

Posty: 7
Wysłany: 2011-08-04, 23:21    Głośne granie

Witam.

Mam pytanie, czy taki piec http://allegro.pl/peavey-...1736328976.html dałby radę przy głośnym graniu na scenie? Aktualnie posiadam 15 watpwe combo ale przy glosniejszym graniu nie wyrabia.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
~Felix 


Posty: 1341
Otrzymał 102 punkt(ów)
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-08-05, 01:02    Odp: Głośne granie

Z parametrów technicznych i własnych doświadczeń powiem, że w.w. piecyk da radę nagłośnić harmonijkę na scenie.
Ale po co taszczyć taką "Kolubrynę"? :?
Z reguły na większych scenach jest nagłośnienie liniowe i akustyk da ci się wpiąć w stół mikserski, czy to bezpośrednio po kablu, czy też przez majka postawionego przed Twoje 15 W combo.
To ostatnie rozwiązanie jest częściej stosowane w praktyce. :)
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Big Boy 


Wiek: 64
Posty: 30
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-08-05, 01:26    Odp: Głośne granie

Przy głośnym graniu, jest to absolutne minimum. Zapomnij o 15W "bżdziawnikach" jeżeli chcesz mieć jakiekolwiek brzmienie ze sceny. ;)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Żółwik


Wiek: 26
Posty: 134
Otrzymał 6 punkt(ów)
Skąd: Koronowo/Bydgoszcz
Wysłany: 2011-08-05, 13:11    Odp: Głośne granie

Big Boyu... Czy masz jakieś doświadczenie sceniczne? Ja osobiście zagrałem dwa koncerty na 15W*(bez wpinania) i słychać mnie było. 15W-combo* starczy na próby i kameralne koncerty. Na większych koncertach jak mówił Felix da się uprosić o wpięcie do przodów. Comb które podałeś nie jest chyba jakoś bardzo popularne wśród dmuchających. Za pdobną cenę można mieć Epiphone blues custom albo valve senior(które pomimo małej mocy są pierońsko głośne).
Pozdrawiam
Żółw


*mówię o wzmacniaczu lampowym.
_________________
Połowę pieniędzy w życiu przeznaczyłem na instrumenty i alkohol. Drugą połowę zmarnowałem.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-08-05, 14:24    Odp: Głośne granie

Po pierwsze: powiedzmy sobie szczerze: elektryczny band z "wypiardem" i harpiarz z piętnastowatowym piecykiem to wynalazek charakterystyczny dla krajów z naszej strefy geopolitycznej... Na prawdziwym zachodzie takiego dziwactwa nie uświadczysz. Trzeba mieć emisję odpowiednią do okoliczności. I nie chodzi tylko o głośność, ale o odpowiednie nasycenie dolnego pasma, kompresję, selektywność. Nie oszukujmy się, jakby 15 watowy maluch zapewniał te same możliwości co 50 watowa kolubryna, tych drugich nikt by nie kupował.

Żółwik, dwa koncerty to trochę mało, żeby mówić o doświadczeniu scenicznym ;) Pograsz trochę więcej, w różnych warunkach, to się przekonasz, jak boleśnie rzeczywistość rozmija się z teorią... Masz rację, że 15 wat jest dobre na próby i małe salki w pubach. W takich warunkach 50W to wręcz za dużo - jak się odpowiednio nie przesteruje stopnia mocy, to nie brzmi, a jak się odpowiednio przesteruje, to jest za głośne. Ale z kolei na większych salach, zwłaszcza przy gitarzystach i pałkerze z zespołem ADHD, to 15 Wat można sobie w d...ę wsadzić. OK, to prawda, że na dużych scenach jest nagłośnienie. Tylko, że jego jakość bywa różna, nie zawsze jest odpowiednia ilość mikrofonów do nagłaśniania, akustyk często ma w dupie, ze się nie słyszysz w odsłuchach, albo z kolei sprzęgają, itp. I jak napisał Felix: trzeba się prosić. To może lepiej nosić, niż się prosić ;) Ale pomiędzy małymi salkami a dużymi scenami jest cała masa większych sal klubowych które mimo rozmairów nie dysponują nagłośnieniem albo jest ono byle jakie. Dodaj do tego pałkera napieprzającego zza beretu, nawiedzonych gitarzystów ze stuwatowymi lampowymi bydlakami - i wtedy boleśnie się przekonujesz gdzie jesteś ze swoją piętnastowatową pierdziawką. I mówię to z własnego doświadczenia. Po pierwszym koncercie w takiej właśnie dość sporej sali klubowej bez nagłośnienia przestałem żałować pieniędzy wydanych na Fendera Bassmana. Ostatnio grałem koncert na dużej scenie plenerowej. Nagłośnienie oczywiście było i to porządne, ale z jakiegoś powodu nie można było porządnie dać harpa w odsłuch, bo sprzęgało jak diabli. W odsłuchach, nie u mnie ani nie na przodach. Gitarowcy na dwóch lampowych zestawach head + paczka 60 i 100 Wat, perkusja porządnie nagłośniona w odsłuchu... Gdybym w tych warunkach użył swojego 17 Watowego Dynacorda, nie słyszałbym nic. A tak odkręciłem się jak należy i mogłem mieć w pompie odsłuchy, z samego pieca słyszałem się bez zarzutu. Z kolei do małych salek i na próby nie taszczę Bassmana, do nich zostawiłem sobie Dynacorda (bo na początku myślałem, aby go sprzedać), który w takich warunkach lepiej się sprawdza - z powodów, o których pisałem powyżej. A płytę demo mojej kapeli nagrywałem na trzywatowym maleństwie made by Pulatom (kolega z tego forum). Do studia idealne. Po prostu każdy do czegoś innego służy. Podobnie, jak różne zastosowanie mają rowe i samochód 1. I trochę nieporozumieniem jest twierdzenie, że po co komu samochód, lepszy rower. Żeby podjechać po piwo do sklepu, na pewno tak, ale na wakacje do Grecji to już nim raczej nie dojedziesz :)

Drabi, co do samego pieca: kiedyś się do niego przymierzałem (wiadomo, atrakcyjna cena). Ale zapytałem doświadczonych harpiarzy. Wyrok był bezlitosny: nie nadaje się. Sprzęga, nie daje się odpowiedni przesterować, brzmienie skrzeczące i suche. Nie jest przypadkiem, że zawodowcy grają na sprzęcie klasy od Bassmana czy Superreverba wzwyż... Oczywiście, że będzie głośniejszy od 15 watowego malucha, ale nie da Ci tego, czego potrzebujesz. Lepiej zacisnąć zęby, popracować, dozbierać i kupić coś porządniejszego. Np. Bassmana (tylko koniecznie serii RI z glośnikami blue frame, zapomnij o serii LTD) czy Superreverba. Używane oscylują zwykle ok 4.000 PLN (ja za swojego dałem 3800 wraz z aluminowym case-em na kółkach). Wiem, że to dużo, ale uwierz, że warto. Kupisz raz i do końca życia masz spokój. Oczywiście, to moje zdanie. Jak kupiłem Bassmana, 2 tygodnie chodziłem jak struty, że tyle siana przeputałem. Ale po pierwszym koncercie w trudnych warunkach dziękowałem koledze, który mnie przekonał, cierpliwie tłumacząc, dlaczego nie warto się pchać w wynalazki typu Randalle, Fendery Hot Rody wszelkiej maści, Peavey-e itd. Gitarzystom się sprawdzają, ale harpairzom nie.
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Big Boy
Big Boy 


Wiek: 64
Posty: 30
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-08-05, 14:54    Odp: Głośne granie

Żółwik napisał/a:
Big Boyu... Czy masz jakieś doświadczenie sceniczne?
Chłopcze, nie żartuj - mam dluższy staż na scenie niz ty lat. :cool:
Żółwik napisał/a:
Ja osobiście zagrałem dwa koncerty
No, to masz niebywałe doświadczenie.Spokojnie możesz doradzać innym.
Żółwik napisał/a:
Na większych koncertach jak mówił Felix da się uprosić o wpięcie do przodów.
Prosić, to możesz, a co z tego pożniej wynika, to zazwyczaj słychać u nas na koncertach. Bardzo dobrze przedstawił całą sprawę Młynek.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Żółwik


Wiek: 26
Posty: 134
Otrzymał 6 punkt(ów)
Skąd: Koronowo/Bydgoszcz
Wysłany: 2011-08-05, 14:57    Odp: Głośne granie

Młynek napisał/a:
Żółwik, dwa koncerty to trochę mało, żeby mówić o doświadczeniu scenicznym ;) Pograsz trochę więcej, w różnych warunkach, to się przekonasz, jak boleśnie rzeczywistość rozmija się z teorią...

2 Koncerty zagrałem na tej 15, wcześniej grywałem na pożyczonym fenderze championie. Później dorwałem Epi Blues Custom za śmieszne pieniądze i teraz gram na tym(już z 4 koncerty mniejsze lub większe). Miałem to szczęście że moja 15 mi nie sprzęgała(ale jak wiadomo piec piecowi nie równy). Big Boyu twojego stażu scenicznego nie znałem(bo i skąd?), więc się tylko zapytałem.
_________________
Połowę pieniędzy w życiu przeznaczyłem na instrumenty i alkohol. Drugą połowę zmarnowałem.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
#minigunmen 


Wiek: 31
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-08-05, 15:41    Odp: Głośne granie

Młynek, powiem Ci, że reszta kapeli lubi jak harpiarz ma 15W pieca. I generalnie kompletnie zwisa większości to czy harpiarz słyszy sam siebie. Z tego co widzę już standard. To znaczy tak bardziej norma wynikająca z powszechnej głupoty. Może Chainsaw potwierdzić że jego byli współpracownicy to też było takie towarzycho, które myśli że harp to taki tamburyn, który ma sobie dzwonić bez osobowości, byle był.
15W można mieć ale ktoś to musi ładnie zespolić z odsłuchami i nagłośnieniem ogólnym. Samą 15stkę nie nagłośnioną można sobie ustawić pod stope żeby się wygodnie stało, bo do niczego innego na scenie się nie przyda.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Pulatom 


Wiek: 29
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2011-08-05, 18:37    Odp: Głośne granie

Osobiście wydaje mi się, że najlepszy setup jeśli chcemy być głośniejsi to nie za duża lampa, podpięta (przez mikrofon, żeby głośnik też zrobił swoje z brzmieniem) do PA. Nie ma co stawiać za sobą ściany wzmacniaczy jak Hendrix, ponieważ bardzo utrudniłoby to kontrolę nad brzmieniem, o sprzęgach nie mówiąc ;) .
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Boodzik 

Posty: 291
Otrzymał 15 punkt(ów)
Wysłany: 2011-08-06, 12:55    Odp: Głośne granie

Dokładnie, mała lampa nagłośniona na przody, a odsłuch w ucho (tylko taki niwelujący okluzję) i nic nie sprzęga ;)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-08-06, 22:56    Odp: Głośne granie

Boodzik, nie gniewaj się, ale bzdury wygadujesz... Naoglądałeś się X-Factora. Pokaż mi chłopie, gdzie u nas w klubie czy na scenie Domu Kultury masz odsłuch do ucha???? A co jeżeli klub w ogóle nie ma nagłośnienia??? (bo powiedzmy sala ze sceną w domu kultury, to już jakieś musi mieć). Albo jest - stary mixer z dwoma pierdzącymi kolumnami i wszystkiego 2 mikrofony do nagłaśniania. Oba podstawiają pod perkusję, co powoduje, że stopa i jeden kociołek dudnią w kolumnach, werbla i talerzy prawie nie słychać... Gitarzyście odkręcają się na full - a każdy ma minimum 60 Wat w lampie. Za "odsłuch" dla wokalisty robi jeden z przodów przekręcony o 45 stopni żeby coś tam bidok słyszał. Chcę Cię widzieć z tym Twoim "najlepszym patentem" i "odsłuchem w ucho".

W teorii wszystko się zgadza. W praktyce - jest tak, jak opisałem. Odsłuch niejednokrotnie można sobie wsadzić... bynajmniej nie w ucho. Nie ma bata. Fizyki nie oszukacie.
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Ostatnio zmieniony przez Młynek 2011-08-08, 15:34, w całości zmieniany 1 raz  
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Big Boy
Big Boy 


Wiek: 64
Posty: 30
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-08-07, 00:07    Odp: Głośne granie

Pulatom napisał/a:
Nie ma co stawiać za sobą ściany wzmacniaczy jak Hendrix, ponieważ bardzo utrudniłoby to kontrolę nad brzmieniem, o sprzęgach nie mówiąc ;) .
Hmm.. to jakaś nowa teoria 8/
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Pulatom 


Wiek: 29
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2011-08-07, 10:32    Odp: Głośne granie

Big Boy napisał/a:
Pulatom napisał/a:
Nie ma co stawiać za sobą ściany wzmacniaczy jak Hendrix, ponieważ bardzo utrudniłoby to kontrolę nad brzmieniem, o sprzęgach nie mówiąc ;) .
Hmm.. to jakaś nowa teoria 8/


Wydaje mi się, że to co działa z gitarą niekoniecznie musi współgrać z harmonijką. O ile sprzęganie w gitarze jest (często) pożądane, to z mikrofonem już zdecydowanie nie (poza tym mikrofony są chyba jednak na to podatniejsze). Jak ma się 100 czy więcej wat bezpośrednio za plecami, to wątpię żeby dało się rozkręcić do końca bez piszczenia. Jak się mylę to niech ktoś poprawi.
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Boodzik 

Posty: 291
Otrzymał 15 punkt(ów)
Wysłany: 2011-08-07, 12:20    Odp: Głośne granie

Młynek napisał/a:
Pokaż mi chłopie, gdzie u nas w klubie czy na scenie Domu Kultury masz odsłuch do ucha????


A czy ja mówię, że gdzieś są? W żadnym klubie nie ma, nawet w Stanach, bo to niehigieniczne ;) Trzeba pójść od sklepu i sobie kupić ;)

A co do reszty, trzeba wybierać gdzie się gra, albo po prostu załatwić sobie własny backline, przy małych składach często jest to dobre wyjście. Po to się wysyła rider przed występem, żeby organizator miał jak się przygotować.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
twotimer

Posty: 12
Otrzymał 4 punkt(ów)
Wysłany: 2011-08-07, 13:43    Odp: Głośne granie

Pulatom napisał/a:
Jak ma się 100 czy więcej wat bezpośrednio za plecami, to wątpię żeby dało się rozkręcić do końca bez piszczenia. Jak się mylę to niech ktoś poprawi.


Do konca sie nie da, ale tez nie ma takiej potrzeby....

Rod Piazza- za plecami 2x100W lampa (Harp King-oczojebne tolexy na lewo od Honey Piazza)
http://www.youtube.com/watch?v=zCMhWm4oFBA

Dennis Gruenling- 100W lampa (Harp King stoi za nim w odleglosci 0.5 metra od grajacego!!!)
http://www.youtube.com/wa...feature=related


Kim wilson- 2x60W (dwa Blues de Ville, ktore stoja za nim)
http://www.youtube.com/watch?v=cwn3PQyd4M0


Mark Hummel- Sonny Jr Avenger-50W
http://www.youtube.com/watch?v=wOILV1qL1Hw

Jason Ricci- Harp Gear 50W
http://www.youtube.com/watch?v=M5hVHWplX6o


Bharath- Sonny Jr Super- 50W (zolty tweed zaraz za nim, kolo piana)
http://www.youtube.com/watch?v=17-T4safxfU


Celowo podalem w wiekszosci przyklady koncertow w ...malych salach... Warto wiec zastanowic sie
dlaczego oplaca sie im wszystkim targac ten sprzet....

Czesc z tych ludzi uzywa antyfeedbacku (w Harp Kingu wbudowany), Jason Ricci, Kim Wilson stosuja zewnetrzna kostke Kindera AFB+, ale to
nie zmienia faktu, ze jakos ani 15 W komba tu nie widac , ani rozwiazan o ktorych pisaliscie wyzej.
Nie ma co wymyslac prochu po raz kolejny, zeby grac trzeba najpierw slono placic, potem szybko zapomniec o wydanej kasie
i juz wtedy tylko pozostaje cieszyc sie graniem...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 4 punkt(ów):
Pulatom, Gladias, Big Boy, Młynek
Pulatom 


Wiek: 29
Posty: 776
Otrzymał 69 punkt(ów)
Skąd: Czerwona Woda
Wysłany: 2011-08-07, 14:15    Odp: Głośne granie

Ciekawa rzecz, pkcik za linki ;) . Może faktycznie lepiej szarpnąć się na swój własny mocniejszy sprzęt, żeby być niezależnym od "zewnętrznego" nagłośnienia. Chociaż porządna i duża lampa to zazwyczaj parę ładnych k do tyłu.
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
drabi

Posty: 7
Wysłany: 2011-08-08, 12:54    Odp: Głośne granie

Mimo iż mam skromne doświadczenie sceniczne, to życie już pokazało, że to co opisuje Młynek w 100% potwierdzają moje obserwacje. Na próbach te 15 wat jest OK ale że mamy mocno elektryczny skład więc na scenie zawsze jest jakiś problem ze sprzeganiem w odsłuchach, a z pieca za cicho zeby sie sensownie słyszeć. Pozostaje więc gra na pamięć nie wiedząc co się własciwie gra:).

Reasumujac raczej odradzacie zakup tego piveya?
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-08-08, 13:53    Odp: Głośne granie

Nie grałem na nim , ale, jak mówiłem, zasięgałem opinii doświadczonych harpiarzy, którzy z nim próbowali swoich sił i polegli. A po tym, jak się przewiozłem na moim pierwszym "piecyku" (tranzystorowa pierdziawka Marshall MG 15 CDR, trychnina, jakich mało), bo nie posłuchałem mądrzejszych od siebie, którzy jak jeden mąż mi odradzali takie wynalazki i zrobiłem po swojemu - postanowiłem więcej nie być mądrzejszym od samego siebie i doszedłem do wniosku, że co prawda na błędach człowiek się uczy, ale lepiej się uczyć na błędach czyichś, niż własnych ;) Wyważanie otwartych drzwi naprawdę nie ma sensu. I nie wszedłem w to, choć oczywiście pokusa była wielka - 50 Wat w lampie za niewiele ponad 2 tys, to kusiło...

Na pewno będzie głośniejszy, niż 15 Watowy maluch, to bez dwóch zdań. Ale nie na tyle, na ile powinien być przy tej mocy (ponoć mocno sprzęga, co powoduje że nie jesteś w stanie wykorzystać jego potencjału), poza tym ponoć nędznie brzmi. Jeżeli żadną miarą nie masz możliwości dozbierać na lepszy, to przy głośnym elektrycznym bandzie będzie chyba lepszym rozwiązaniem niż 15 Wat. Ale kosztuje już trochę, a jednocześnie nie będziesz z nim szczęśliwy... To samo dotyczy wszelkich Randalli, Laney-ów, wszelkiej maści Fenderów Hot Rodów "na sterydach", gdzie wysoka moc osiągana jest poprzez podkręcony do maximum gain, itp. Więc jeśli tylko masz cień szansy popracować gdzieś i dozbierać brakujące 1,5 tys. (nie jest to mało, ale znowu nie jest to jakaś nieosiągalna kwota, przez miesiąc normalnie pracując spokojnie tyle zarobisz, jak nie więcej) i kupić coś naprawdę odpowiedniego. Polecam Fendery: Bassamana 59' RI albo Superreverba.

Oczywiście, mam świadomość, że zaraz się tu znajdzie całe grono "ekspertów", którzy zaczną udowadniać, że nie ma sensu wydawać kasy, ten Peavey się super nadaje ,a w ogóle, to widzieli ostatnio w internecie jakieś chińskie cudo "czing-czang-czong", co ma 100W, reverb, delay, wodotrysk i kosztuje tylko 1000 zł i radośnie ogłoszą, że TO JEST TO!!!!! Co prawda ich całe doświadczenie to google.com oraz jeden kawałek zagrany z zespołem na weselu córki sąsiadów albo na szkolnej akademii, ale i tak wiedzą najlepiej. Cóż, nie mam zamiaru z nimi dyskutować. Wolę zaufać zawodowcom. Pooglądaj sobie różne klipy na You Tubie. I zadaj sobie pytanie, dlaczego wszyscy, którzy brzmią i potrafią grać, używają dobrych, sprawdzonych, ale i drogich wzmacniaczy. I nigdy nie widać u nich wspomnianych przeze mnie wynalazków. Ciekawe, dlaczego?
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Big Boy
Boodzik 

Posty: 291
Otrzymał 15 punkt(ów)
Wysłany: 2011-08-08, 18:25    Odp: Głośne granie

Nie wiem czemu przy rozmowie na temat mocy wzmacniaczy nikt nie zauważył, że zaleznośc moc -> głośność nie jest liniowa, bo ludzkie ucho logarytmuje sygnał. Lampowy wzmak 100W nie będzie dwa razy głośniejszy niż 50W. Będzie ok 2x głośniejszy niż 15watowa lampa. Druga sprawa: w słyszalności na scenie tak na prawdę nie jest najważniejsza głośność, ale pasmo, które się przebija. Najlepiej słyszalny jest niski środek, w okolicach 250 hz.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Gladias
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-08-08, 21:38    Odp: Głośne granie

To prawda.Kiedyś gdzieś znalazłem takie oto przeliczenie mocy:

X% louder = 2^log10(P2/P1) * 100%

40 watts is 94% as loud as 50 watts.
30 watts is 86% as loud as 50 watts.
25 watts is 81% as loud as 50 watts.
22 watts is 78% as loud as 50 watts.
20 watts is 76% as loud as 50 watts.
18 watts is 74% as loud as 50 watts.
15 watts is 70% as loud as 50 watts.
12 watts is 65% as loud as 50 watts.
10 watts is 62% as loud as 50 watts.
9 watts is 60% as loud as 50 watts.
8 watts is 56% as loud as 50 watts.
7 watts is 55% as loud as 50 watts.
6 watts is 53% as loud as 50 watts.
5 watts is 50% as loud as 50 watts.
4 watts is 47% as loud as 50 watts.
3 watts is 43% as loud as 50 watts.
2 watts is 38% as loud as 50 watts.
1 watt is 31% as loud as 50 watts.
3/4 watt is 28% as loud as 50 watts.
1/2 watt is 25% as loud as 50 watts.
1/4 watt is 20% as loud as 50 watts.
1/10 watt is 15% as loud as 50 watts.
50mW is 13% as loud as 50 watts
20mW is 10% as loud as 50 watts.
10mW is 8% as loud as 50 watts.
5mW is 6% as loud as 50 watts.
1mW is 4% as loud as 50 watts.
0.5mW is 3% as loud as 50 watts.
0.1mW is 2% as loud as 50 watts.
50uW is 1.6% as loud as 50 watts.
10uW is 1% as loud as 50 watts.

Tylko, że trzeba wziąć jeszcze pod uwagę punkt przesterowania lamp, co w przypadku harmonijki ma kolosalne znaczenie ze względu na feedback. I nie chodzi tylko o to, aby być słyszalnym, ale również o to JAK być słyszalnym. Prosta ilustracja:

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

Takiej emisji dolu w akordzie jak np. od 4:53 nie uzyskasz w analogicznej sytuacji na żadnym piętnastowatowym pierdziku...
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Gladias
Boodzik 

Posty: 291
Otrzymał 15 punkt(ów)
Wysłany: 2011-08-08, 22:01    Odp: Głośne granie

No ten dół to w dużej mierze zasługa kubatury wzmaka. A tak z ciekawości, próbował ktoś podłaczać harpa pod procesory gitarowe nowej generacji? Chodzi mi o PODa HD lub nowy procesor firmy Avid. Te sprzęty podobno dość dobrze emulują lampową końcówkę mocy.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-08-09, 08:35    Odp: Głośne granie

Nie wiem czy kubatury, to konstrukcja z odkrytym tyłem, a więc nie ma efektu rezonansu jak w zamkniętej paczce. Po prostu tak brzmi dobry muzyk na porządnym, mocnym piecu. Daj mu w miejsce Bassmana jakiegoś piętnastowatowego malucha - też zabrzmi, ale już nie tak... Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie mam nic przeciwko wzmacniaczom małej mocy, sam mam i używam, i to zdecydowanie najwięcej - wszystkie próby i mały puby "obskakuję" 17 Watowym Dynacordem, a w niektórych warunkach (studio czy semiakustyczne granie w małym klubie) - nawet to za dużo, na takie okazje mam pulatomową trzywatówkę (brzmi genialnie, tylko moc mała, ale tak ma być - przy niskiej głośności uzyskuje piękny przester, ustawiony na analogiczną głośność Bassman brzmi wtedy jak pierdzenie komara). Bassmana używam sporadycznie, ale w takich warunkach, w jakich porządnego "kopa" z mocnego pieca nie zastąpi nic. I o tym tu piszę, nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że 50W jest zawsze lepsze od 15... Wszystko zależy od owych warunków. Jak wspomniałem, inne zastosowanie ma rower, inne samochód, żaden nie jest bewzględnie lepszy od drugiego.

W sytuacji, jaką opisał drabi - głośny, elektryczny band z "wypiardem", 15 Wat pod harmonijkę, to po prostu za mało i tyle. I to nie tylko ze względu na głośność, również ze względu na selektywność, kompresję, nasycenie niskimi tonami - to wszystko, co przekazuje wykreowane przez muzyka brzmienie (bo nie zapominajmy że i tak kluczowy jest muzyk). Jak mówił Jan Kobuszewski w kabarecie "Dudek" w genialnym skeczu o hydrauliku - "Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb" :) I drabi słusznie kombinuje, że potrzeba mu czegoś o większej mocy. A że ów Peavey Classic 50 niespecjalnie się nadaje, to już inna sprawa. Nie da tego, co inny, dobrze współpracujący z "harmonijkowym" mikrofonem piec o podobnej mocy. Niestety, owe sprawdzone są już sporo droższe... Odwieczny dylemat: kupić gorsze, ale dużo tańsze, czy lepsze, ale też i droższe... Każdy musi wybrać sam. Ja, po stoczeniu ciężkiej walki z samym sobą, wybrałem to drugie i nie żałuję.

A ekspertów - teoretyków, za całe sceniczne doświadczenie mających 1 pięciominutowy "występ" na jam session (zanim nawet w sztok pijani muzycy nie jorgnęli się o co kaman i nie pogonili w diabły), proszę, aby czasem zastanowili się zanim coś napiszą i powstrzymali się od autorytatywnych stwierdzeń, że "najlepszym rozwiązaniem jest...". Bo bzdury piszą, ale tak pewnym siebie tonem, że ktoś nieobeznany jak nic to łyknie, posłucha rady "eksperta" i wtopi kasę. Sorry, to nie do piszących w tym temacie, bo oczywiście dobrze nagłośniony 10 watowy piec dobrze słyszany w odsłuchach, to nie jest złe rozwiązanie, ale właśnie, DOBRZE nagłośniony i słyszany... W naszych warunkach równie często spotykane, co czterolistna koniczyna na łące. To uwaga natury ogólnej, bo od wypowiadanych nie znoszącym sprzeciwu tonem bredni aż się roi na tym forum ... NIE ISTNIEJE NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE. Gdyby tak było, na całym świecie istniałby 1 wzmacniacz, wszystkie inne, jako gorsze, w naturalny sposób odeszłyby w niebyt.

Co do Twojego pytania o owe procesory - na stronie Bartka Łęczyckiego są próbki brzmień ukręconych na POD-zie Line 6. I brzmią całkiem znośnie, więc nowsze produkty może jeszcze lepiej emulują brzmienie. Ale dziwnym trafem, koncerty Bart gra na lampowym piecu. Nie wiesz przypadkiem, dlaczego? Po co taszczy kilkanaście kilo obecnie chyba Pro Juniora (fakt, faktem, od dłuższego czasu już nie używa Bassmana; z tego co mówił, za duży był kłopot z transportem - ale też jego band to nie jest ostre, niemal rockowe granie, no i on jako zawodowiec nie ma problemu z wyegzekwowaniem odpowiedniego nagłośnienia, tudzież zdyscyplinowania kapeli jak się rozszaleje) - zamiast niemal do kieszeni włożyć POD-a? :) I niemal wszyscy (z wyjątkiem nielicznych eksperymentatorów) inni dobrzy harpiarze postępują podobnie. Dlaczego wolą taszczyć ciężkie lampiaki? Bo są idiotami?
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Big Boy
  
Odpowiedz do tematu