Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-14, 10:17    Wosk, lampy i wkładki....

Witam,

Po odczytaniu w ostatnim czasie kilkunastu e-maili do mnie, z zapytaniem "Jaki wosk? jakie lampy? jaką wkładkę?" zdecydowałem się napisać co mnie gryzie. Otóż uważam, że wielu z Was, młodych harmonijkarzy za dużą wagę przywiązuje do sprzętu. Z myślą „...będę miał sprzęt X, to będę grał tak jak Pan X....”. Moim zdaniem, gówno prawda. Ale do rzeczy....
Czy naprawdę wymiana wkładki i lamp, ma aż tak decydujące znaczenie i wpływ na brzmienie? Czy maczanie harmonijki w wosku naprawdę pomaga w graniu i wydobywaniu dźwięku? Otóż moim zdaniem to wszystko to „harmonijkowe mity”, które nasiliły się w ostatniej dekadzie (myślę, że sprawiła to ogólnodostępność do w/w części). A sprawa z woskiem jest już dla mnie zupełnie niezrozumiała.
Zacznijmy od wkładek.
1. Czy naprawdę wkładka XXX z 50-tych lat jest dużo lepsza od wkładki YYY z lat 90-tych? Skąd to wiadomo? Trzeba by sprawdzić. Ale jak? Kupić obie? Może kupić ich więcej i posprawdzać? Jasne, można. Ale po co? Czy słyszalna jest różnica pomiędzy wkładką krystaliczna a magnetyczną? Czy jak gra np. Rod Piazza, to słyszycie jaką ma wsadzoną wkładkę w mikrofon?
Teraz lampy......
2. Czy wymiana lamp ma wpływ na brzmienie? Myślę, że minimalny tak. Ale czy to jest aż tak słyszalne? Mam 4 wzmacniacze lampowe i w każdym z nich siedzą takie lampy jak były wsadzone oryginalnie lub ktoś przede mną je tam wsadził. I ani myślę je wymieniać.
No i wosk....
3. Taplanie w wosku jak rozumiem, ma na celu zapobieganie pęcznienia drewna. Ale czy jest to gra warta – nomen omen- świeczki? Skoro harmonijka (Marine Band Deluxe) przy intensywnym graniu wytrzymuje 3 miesiące a potem ląduje w koszu. Poza tym nie spotkałem się z przypadkiem aby MBDx pęczniała. Co innego Marine Band Classic i jej podobne, te pęczniały na potęgę ale nie przeszkadzało to i jakoś się grało (i to kilka ładnych lat).

Prosiłbym o odpowiedzi na w/w pytania. Może razem dojdziemy do tego czy, są to „harmonijkowe mity” czy naprawdę jest to niezbędne w życiu każdego harmonijkarza. Być może ja Was przekonam, że zwykły mikrofon + kabel + standardowy wzmacniacz wystarczy, a może wy mnie przekonacie do tego, a żebym moczył harmoszki w wosku, wymienił w końcu lampy i grał na mikrofonie z lat 20-tych, bo na tym z 40-tych jakoś nie brzmię.:).


Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. Sam jestem ciekaw co na ten temat myślicie.
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Gladias
TC


Posty: 5
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-04-14, 10:46    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

No nie no, każdy wie, że wosk poprawia umiejętności harmonijkowe o ok. 80 % !!!

A mówiąc serio, niestety straszna prawda jest taka, że tzw. czynności okołoharmonijkowe są z reguły znacznie zabawniejsze niż żmudne ćwiczenie. Sądzę po sobie niestety :)
_________________
Tomek Ćwikowski
www.harmonijka.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 27
Posty: 698
Otrzymał 80 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-04-14, 11:20    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Moim zdaniem wygoda przede wszystkim. Poza tym woskowane harmonijki tak ładnie błyszczą:)

A tak na poważnie. Nigdy nie używałem żadnych wosków. Eksperymentowałem wprawdzie z różnym konfiguracjami (pokryw stroików itp) ale to bardziej miało na celu poprawę wygody grania niż brzmienia, oraz czystą radość z dłubania przy sprzęcie:)

Co do mikrofonów, to moim zdaniem jest różnica, a tkwi ona w paśmie przenoszenia. Inaczej brzmi Green Bullet, a inaczej Electro Voice re 10, a jeszcze inaczej Audio Technica AT 811:) Ale różnica między wkładką z roku X, a Y jest moim zdaniem prawie, że nie zauważalna.

Jak ktoś dobrze brzmi akustycznie, to na każdym sprzęcie też zabrzmi dobrze. Lepiej inwestować w umiejętności niż w sprzęt.

Co do wzmacniaczy, to sam używam ręcznie robionego pieca marki "Piec" (tak go nazywam).
Jest to piec lampowy zrobiony na schemacie jakiegoś fendera (18 wat).
Co do wymiany lamp, to jakoś mi się nie spieszy. Prędzej wymieniłbym głośnik:)

Wymiana lamp może czasami ograniczyć sprzężenia. Tak było w przypadku mojego znajomego. Na oryginalnych lampach nie mógł grać (Blues Junior + jakiś stary Electro Voice), bo od razu powstawały sprzężenia, po wymianie lamp problem zniknął.

Podsumowując:
Umiejętności, potem wygoda grania, na końcu dopiero sprzęt. Choć wpływa on w jakimś stopniu na wygodę. Źle się gra, jak się nic nie słyszy, a jeszcze gorzej, jak mikrofon sprzęga...

Pozdrawiam
Mieszko "Zamieszkaly" S.
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 punkt(ów):
Gladias
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-14, 13:35    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Zamieszkaly napisał/a:


...Jak ktoś dobrze brzmi akustycznie, to na każdym sprzęcie też zabrzmi dobrze. Lepiej inwestować w umiejętności niż w sprzęt...


Tez mam takie samo zdanie. Ale zdaję się, że w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.


Zamieszkaly napisał/a:

Umiejętności, potem wygoda grania, na końcu dopiero sprzęt. Choć wpływa on w jakimś stopniu na wygodę. Źle się gra, jak się nic nie słyszy, a jeszcze gorzej, jak mikrofon sprzęga...

Święte słowa! :)
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
aeroarte 


Posty: 664
Otrzymał 35 punkt(ów)
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2011-04-14, 16:28    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Michał Kielak napisał/a:
Święte słowa!
No i w zasadzie powiedziano wszystko i temat należało by zamknąć.....ale niestety nie zgadzam się z przedmówcami.
Trzeba zrobić moim zdaniem założenie, że mówimy tu o ludziach, którzy na warsztaty pójdą do grupy średnio zaawansowanych, czyli mają już jakieś podstawy gry.
Ci już mogą wyłowić różnice w graniu na mikrofonie za 40 zł i na vintgowym np; astaticu , a różnicę w brzmieniu blusesbanda i MD na pewno.
To samo z piecami , tranzystor, czy lampa, lampa, ruska czy amerykańska itd.
Było o tym na forum wiele i zostało udowodnione, że różnice są ZNACZNE, ale czy znaczące dla gry?
Każdy musi sobie odpowiedzieć na to sam i jest to uwarunkowane wieloma czynnikami o których tu nie ma co pisać.
Ty Michał grasz świetnie i zabrzmisz dobrze na wszystkim.
Ja wiedząc o tym wszystkim optuje przy sprzęcie ze średniej-wyższej półki, żebym nie miał na co zganiać, ALE WIEM, ŻE TANIOCHY SZCZEGÓLNIE NA POCZĄTKU NIE TRZEBA KUPOWAĆ.
Reasumując
Mamy to forum i na nim są ludzie od początkujących do mistrzów. Gramy na różnych sprzętach i możemy je prezentować, a wręcz powinniśmy, żeby właśnie niepotrzebnie ktoś inny nie kupił, lub kupił jak mu podpasi.
Uważam, że we wszystkich trzech punktach różnice są i w cenie i w brzmieniu, bo gdyby nie to mielibyśmy jedną harmonijkę ,z jednym korpusem, jeden wzmacniacz,jeden rodzaj mikrofonu, jedne struny, jedne.......itd , a gustów tyle co ludzi przecież.
Pozdrawiam i zapraszam do mojego filmu o woskowaniu ;D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-04-14, 16:41    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Mogę porównać współczesnego Shure'a 520DX z vintage'ową wkładką 99G86 CR black label z 1952 roku, którą sobie sprawiłem i zamontowałem do skorupy Astatica JT30. Porównanie miarodajne, bo dokonane na tych samych instrumentach, na tym samym wzmacniaczu i tym samym ryjem w tym samym czasie :) Jest pewna różnica. Brzmienie vintage'a ma więcej dołu, jest pełniejsze, przester przyjemniejszy, bardziej "mięsisty"; Shure 520DX brzmi bardziej piskliwie, przester jest bardziej skrzeczący. Poza tym Shure 520DX wcześniej sprzęga. Więc pewne różnice są, ale szczerze powiem, to są delikatne niuanse, w całości jakieś 5% Po wymianie lamp i przeróbce pieca, brzmienie poprawiło się o jakieś dalsze 5% A pozostałe 90% to tylko i wyłącznie grajek! Więc sami sobie odpowiedzcie na czym się koncentrować: na sprzęcie czy umiejętnościach. Ale powiem przewrotnie: powinniśmy mieć najlepszy możliwy sprzęt... ŻEBY NIE BYŁO NA CO ZWALAĆ :D :D :D
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Drui 

Posty: 292
Otrzymał 18 punkt(ów)
Wysłany: 2011-04-14, 17:17    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Juz gdzieś o tym pisałem tu na forum ale przypomnę.
Miałem okazję widzieć (słyszeć!) jak jeden z lepszych polskich harmonijkarzy grał na SilverStarach, akustycznie, bez wzmacniania.
... Chciałbym mieć choć w połowie takie brzmienie jak on, mimo że zainwestowałem w harmonijkę 5x droższą...

Zgadzam się z Młynkiem, że różnice z pewnoscią są ale raczej nie przekraczają tych 10%. Chyba lepiej zadbać o własną technikę, żeby nie wyszło, gdy rąbną nam sprzęt, że zostaliśmy z 5% z wczesniejszych 15% (wliczając sprzęt ;) ), jeśli trzymać się tych przeliczeń %-wych.
Bo gdyby SBWII zagrał przez beznadziejny mic i wzmak na wspomniane 100-10=90%, to.... mimo wszystko dałbym wiele, żeby być na takim koncercie! :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
jerriko 


Wiek: 37
Posty: 90
Skąd: Otwock
Wysłany: 2011-04-15, 13:15    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Reasumując:
Jak drogiego i wspaniałego sprzętu byś nie posiadał, to on sam nie zagra.

Ja osobiście posiadam monitor odsłuchowy JBL EONN10 G2, do tego efekt gitarowy DigiTech RP200 i chiński mikrofon Superlux D112, czyli złamałem wszelkie zasady dotyczące posiadania odpowiedniego lampowego pieca, jak i mikrofonu, że o efekcie nie wspomnę. Jak to wszystko złączę do kupy, to zabawę mam przednią, a i brzmienie jest nienajgorsze - jak dla mnie. Tylko że ja traktuję harmonijkę jako hobby. Granie sprawia mi przyjemność, a jednocześnie wiem, że nie zostanę wirtuozem tego instrumentu i nie muszę posiadać najlepszych pieców, miców itp. Zależy, kto czego i do czego potrzebuje.

Pozdrawiam.
_________________
Robota nie bar, ale musisz chodzić codziennie...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
#Medium 


Wiek: 47
Posty: 1674
Otrzymał 202 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2011-04-15, 13:34    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Tak sobie myślę, że niechęć do posiadania większej ilości sprzętu i nasz polski "minimalizm" i niechęć do wydatków są przyczyną tych trzech punktów.

Ad. 1. Dobry korektor (jak ktoś jest uparty niech będzie analogowy) myślę że rozwiąże problem i charakterystykę każdego mikrofonu ustawimy na taką jakiej potrzebujemy. Niektóre piece mają przecież bardzo ograniczony zakres regulacji barwy dźwięku. Ale przy tych samych ustawieniach słychać różnice w "niuansach" dźwięku. Ale korektor kosztuje, trzeba go przenosić itd itp.

Ad. 2. Tu chyba najlepiej wypowiedział się Zamieszkaly. Nie mam doświadczeń w tej materii. Mam piec tranzystorowy. By brzmiał jak lampowy muszę kupić odpowiedni efekt, ustawić go. To kosztuje i trzeba jeszcze poświęcić czas itd itp.

Ad. 3. Proponuję przejść na harmonijki z korpusem plastikowym lub metalowym, ewentualnie sprawdzone drewniane, które są fabrycznie impregnowane by nie puchły, jeśli już ktoś bez drewna żyć i grać nie potrafi. Chyba Wielki Mistrz Bartosz Łęczycki napisał, że kiedyś mistrzowie harmonijki wybierali najbardziej nowoczesne i rewolucyjne rozwiązania na rynku, i nie ma powodu by dzisiaj używać konstrukcji z przed 100 lat. Współczesne są dużo lepsze. Zgadzam się z tym. Nowoczesne rozwiązania nie wyprą tradycyjnych, ale chyba po to są one po to, by z nich korzystać. Oczywiście nowoczesność kosztuje, taniej jest kupić harmonijkę z puchnącym, drewnianym korpusem.

Pozdrawiam

Medium
_________________
Są dwa piękna: piękno radości i piękno smutku. Wy ludzie Zachodu, wolicie pierwsze – my drugie. Bowiem piękno radości trwa nie dłużej niż lot motyla. A piękno smutku jest twardsze niż kamień.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-17, 09:39    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Aeroarte, Młynek, Drui, Jerriko – cieszę się , że macie takie zdanie. Przynajmniej teraz (tak myślę), człowiek, który ma chęć nauczyć się grać na harmonijce i wejdzie na to forum zobaczy w końcu inne porady niż:
Najpierw kup harmonijkę. „Ale nie X model Z tylko Y model Q i zamocz ją w wosku.”
Potem kup mikrofon. „Tylko nie w sklepie w Polsce, tylko u Pana Johnsona w Ohio (bo on ma najlepsze na świecie).”
A na koniec piecyk. „Oczywiście nie kupuj nowego bo nie zagada dobrze, kup vintage na eBay'u i sprowadź do PL”


No i myślę, że w tym momencie potencjalnemu, przyszłemu harmonijkarzowi „łapy opadają”. :)



Medium napisał/a:
Tak sobie myślę, że niechęć do posiadania większej ilości sprzętu i nasz polski "minimalizm" i niechęć do wydatków są przyczyną tych trzech punktów.


A ja myślę, że w rzeczywistości jest wręcz odwrotnie.

Medium napisał/a:
Ad. 3. Proponuję przejść na harmonijki z korpusem plastikowym lub metalowym, ewentualnie sprawdzone drewniane, które są fabrycznie impregnowane by nie puchły, jeśli już ktoś bez drewna żyć i grać nie potrafi. Chyba Wielki Mistrz Bartosz Łęczycki napisał, że kiedyś mistrzowie harmonijki wybierali najbardziej nowoczesne i rewolucyjne rozwiązania na rynku, i nie ma powodu by dzisiaj używać konstrukcji z przed 100 lat. Współczesne są dużo lepsze. Zgadzam się z tym. Nowoczesne rozwiązania nie wyprą tradycyjnych, ale chyba po to są one po to, by z nich korzystać. Oczywiście nowoczesność kosztuje, taniej jest kupić harmonijkę z puchnącym, drewnianym korpusem.

Pozdrawiam

Medium


Jasne, że tak. Drewniane korpusy są teraz tak zaimpregnowane że można śmiało je nazwać plastikowymi. Zostało już tylko na rynku kilka klasycznych modeli z korpusem drewnianym nieimpregnowanym. Ale na nich też się da grać.
A Ty jak +Medium, moczysz harmoszki w wosku? Przyznaj się ;)
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Medium 


Wiek: 47
Posty: 1674
Otrzymał 202 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2011-04-17, 19:57    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Michał Kielak napisał/a:
A Ty jak +Medium, moczysz harmoszki w wosku? Przyznaj się ;)


Z drewnianym korpusem mam tylko Bluesharpy Hohnera. W moim odczuciu są tak dobrze zaimpregnowane, że mi nie puchną. Więc nie muszę używać wosków.

Pozdrawiam

Medium
_________________
Są dwa piękna: piękno radości i piękno smutku. Wy ludzie Zachodu, wolicie pierwsze – my drugie. Bowiem piękno radości trwa nie dłużej niż lot motyla. A piękno smutku jest twardsze niż kamień.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-17, 20:00    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Mam nadzieję, że potraktowałeś to pytanie jako żart.
Grałem też na blues harpach, wczesniej jeszcze na Blues Harp nie MS. I faktycznie - nie puchły.
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-04-17, 20:03    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Cielak, a tera Ty się przyznaj: ten green bullet, co go widziałem u Ciebie na festiwalu w Rybniku 3 lata temu - to z którego roku ? ;D ;D ;D
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-17, 20:05    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

z lat 90-tych. ale z którego roku to nie wiem. Made in Mexico.
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-04-17, 20:15    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Kurna, wytrąciłeś mnie z równowagi. Byłem przekonany, że to jakiś rasowy vinatge od Roniego z Ohio... I wszystko mi się zgadzało - nie mam takiego majka, więc nie brzmię jak Ty. A teraz? Mam vintage'owego majka - i dalej nie brzmię jak Ty! A tu na dodatek się okazuje, że ten Twój majk to wcale nie vintage... No to jakim cudem Ty brzmisz, a ja nie???? Tylko mi ku..a nie mów, że ćwiczyć trzeba, wszystko, tylko nie to !!!!!! AAAAAAAA !!!!!!! Nieeeeeeee !!!!!!! Ćwiczenia nudne są! Może to chodzi o to, jaką koszulkę masz na sobie? Dasz cynka gdzie kupić taką, jak Twoja, żeby grać tak jak Ty?

;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
jerriko 


Wiek: 37
Posty: 90
Skąd: Otwock
Wysłany: 2011-04-17, 20:17    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Młynek, to nie tak, to z pewnością Michał, nie brzmi jak Ty. :)
_________________
Robota nie bar, ale musisz chodzić codziennie...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 27
Posty: 698
Otrzymał 80 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-04-17, 20:26    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Klucz do sukcesu to czerwona koszulka i marynarka:) Ja tak zacząłem grać i zaobserwowałem znaczną poprawę brzmienia. Podpatrzyłem to od:
czerwona koszulka- Krzysiek Przybyszewski, Romek Badeński,
marynarka- Bartek Łęczycki.

Podobno też buty mają decydujące znaczenie, jeżeli chodzi o brzmienie. Odkąd zacząłem grać w czarno-białych pantoflach zauważyłem, że harmonijka lepiej mi rezonuje, a wibrato jest takie jakby pełniejsze.

A i nakrycie głowy, też wiele wnosi. Np kaszkiet poprawia szybkość reakcji stroików i ogólną szybkość gry (patrz Sugar Blue). Ja gram w kapeluszu i zauważyłem, że moja harmonijka ma dzięki temu mniej wysokich alikwot, i brzmi przyjemniej dla ucha, ale to chyba tylko moje subiektywne odczucie, gdyż dźwięk odbija mi się od ronda i wpada do ucha pod zupełnie innym kątem niż normalnie:)

A słyszałem też, że rzekomo największych wpływ na brzmienie grającego mają skarpetki. Jednak, testowałem różne (nawet te dziurawe) i jakoś nie słyszałem różnicy:)

Pozdrawiam
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-17, 20:31    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Trampki, Panowie trampki - to podstawa!
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Maciekdraheim 


Wiek: 30
Posty: 3603
Otrzymał 295 punkt(ów)
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2011-04-17, 20:32    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Koniecznie czerwone trampki! Tak, bez tego ani rusz!
_________________
Blues is nothing but a good man feeling bad, thinking about the woman he once was with.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Landerw 


Wiek: 29
Posty: 300
Otrzymał 9 punkt(ów)
Skąd: Gda
Wysłany: 2011-04-17, 20:49    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Panowie... tyle czasu już forum istnieje, a tak ważne rzeczy poruszane są dopiero teraz :/

A trampki nowe i świecące czy raczej typu 'vintage'?
_________________
Podpis - dozwolona ilość znaków: 100
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
szurszur 

Wiek: 35
Posty: 64
Otrzymał 6 punkt(ów)
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2011-04-17, 20:50    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Dobry temat na który odpowiedzi nie są tak proste jak by się wydawało.

Uważam, że każdy harmonijkarz. który już potrafi poczciwie grać posiada swój własny styl gry. Jeszcze nie spotkałem osób, które tak samo grają...
Do tego trzeba dołączyć również uwagi odnośnie sprzętu jaki posiadają i na jakich modelach harmonijek grają.

Każda harmonijka różni się od innych. Są to różnice wynikające ze sposobu strojenia oraz z budowy i użytych materiałów. Znam ludzi, którzy grają na xxxx modelach i znam ludzi którzy grają na XXX modelach. Należy wziąć pod uwagę również fakt, iż każdy człowiek ma troszkę inne gusta co do brzmienia które chciałby osiągnąć.
No ale w zasadzie granice naszej słyszalności są podobne, przynajmniej dla tych, którzy posiadają jako taki słuch.

Uważam, ze należy wpierw inwestować w umiejętności. I tu zaczynają się schody,

-można uczyć się wpierw na tańszych beznadziejnych modelach, (to także ma sens)ze względu na to, że jeżeli cokolwiek nauczymy się na topornej harmonijce to po przerzuceniu się na lepszy sprzęt nagle granie może zacząć lepiej wychodzić, a nawet może zacząć sprawiać przyjemność, bez której gra stanie się męczeniem siebie i innych.

Ale można również zacząć naukę na bardzo dobrym sprzęcie, Ale wówczas nie poznamy tej zasadniczej różnicy między gorszym a lepszym sprzętem. Najlepsi harmonijkarze raczej nie grają na złomie.. Oni niekiedy mają bardzo dobrze nastrojone harmonijki na których mogą wyciągnąć te rzeczy, jakich nie wyciągniecie na zwykłych seryjnych harmonijkach. Można tu przytoczyć przysłowie: że złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy... . Moim zdaniem w przypadku harmonijek nie zawsze tak jest. Dziś często producenci wypuszczają na rynek modele, które nie są dobrymi.

No i wracając do sedna tematu..
Uważam, że:
1) każdy mikrofon będzie nadawał odmienne brzmienie od poprzedniego(zawsze tak jest, jeżeli by tak nie było, to nie mielibyście tak wielu rodzajów mikrofonów itd.chodzi oczywiście o zastosowane wkładki oraz różnice przenoszenia.)
2)Harmonijki mają również ogromne znaczenie w przypadku tworzenia własnego brzmienia; Jeśli chodzi o impregnacje woskiem to dla mnie jest to najmniej potrzebne, w zasadzie w ogóle nie potrzebne. To raczej mit. Ważniejsze jest w harmonijce to, jak brzmi od momentu zakupu. Wy sami nie narobicie cudów kąpiąc korpusów w nie wiadomo czym...
3)jeśli chodzi o wzmacniacze, to oczywiście na lampowych gra się o wiele lepiej, ale na tranzystorach równie dobrze można grać. Osobiście nadal gram na Fenderze Frontmanie 64R.(jest to zwyczajny tranzystor), i jakoś do tej pory nie narzekałem. Ważne są również użyte kable między mikrofonem a wzmacniaczem.

Wszystko jednak zależy jaką muzykę będziemy chcieli grać.
Najwieksi mistrzowie bluesowi grali na zwykłych Marinkach, no bo w zasadzie nic nie było wtedy lepszego. .. Kogo stać aby eksperymentować to stać a jak kogoś nie stać to będzie próbował osiągnąć wiele używając tego co ma. No ale aby grać przyzwoicie to musimy mieć i przyzwoity sprzęt, nie koniecznie z najwyższej półki....
_________________
Dlaczego Little Walter? Ponieważ Big Walter Horton:)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Zamieszkaly 


Wiek: 27
Posty: 698
Otrzymał 80 punkt(ów)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-04-17, 20:52    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

To ściema jest. Guma tłumi drgania i nie przenosi ich dalej na powierzchnię sceny. Michał pisze to dla zmyłki. Pewno i tak nie zdradzi nam sekretów swojego wspaniałego brzmienia:)
_________________
https://www.facebook.com/brodatedzwieki
https://www.youtube.com/c/brodatedzwieki
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
szurszur 

Wiek: 35
Posty: 64
Otrzymał 6 punkt(ów)
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2011-04-17, 20:54    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

No i dobrą ładną koszulę :)
_________________
Dlaczego Little Walter? Ponieważ Big Walter Horton:)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-04-17, 21:04    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Dokładnie! Cielak, zostałeś rozszyfrowany! Nie z nami te numery. Nie dajcie się zwieść, żadne tam trampki! Buty najlepiej kowbojki, bo esencja brzmienia kumuluje się w tych szpiczastych czubkach i wtedy, jak się odpowiednio przytupnie, to wprawia w odpowiedni rezonans deski sceny, te przenoszą owe drgania do wzmacniacza, który dzięki temu dostaje porcję zupełnie nowych harmonicznych i wtedy dopiero zaczyna śpiewać!
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
mazur 


Posty: 67
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-04-17, 21:41    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

A ja sobie specjalnie trampki kupiłem :(
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
sailor

Posty: 26
Skąd: charzykowy
Wysłany: 2011-04-17, 22:22    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Ciekawy post....

Obraca się w żart a chyba nie o to chodziło Kielakowi a może się mylę :?

Gdzie "oni są" ci od "niuansów mikrofonowych czy piecowych" aby bronić swoich doświadczeń ze sprzętem? Czy siedzą cicho bo Kielak pisze że to wszystko o "dupę rozwalić"?
"ZA i PRZECIW" dyskusja byłaby interesująca. Jak na razie widzę i czytam - klaka :sad:
żeby nie napisać dosadniej wsadzanie palca w dupę... :?
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Chainsaw 

Wiek: 109
Posty: 405
Otrzymał 9 punkt(ów)
Skąd: a Szczypior to wie
Wysłany: 2011-04-17, 22:53    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Wychodzę z założenia że powinno się grać na tym co się ma i nie rozglądać się bez przerwy za czymś nowym. Najodpowiedniejszy sprzęt wpadnie w oko sam :) Jak np na próbę mojego zespołu przyszedł Andrzej (szurszur, ) i zagrałem pare kawałków na jego mikrofonie z wkładką CM poczułem wielką różnicę (grałem w tym czasie na Blackedge) Brzmienie mi się spodobało więc kupiłem bluesblastera z CM od Harrego i w ten sposób udało mi się wyciągnąć co chciałem :) Mikrofon ma mimo wszystko duże znaczenie w kształtowaniu soundu. Między BB a Blackedgem nie ma porównania. Blacedge ma bardzo słaby sygnał co za tym idzie przester i całość nie jest zbyt syta i do prawdziwego brzmienia Chicago mu naprawdę daleko co oczywiście nie oznacza od razu że trzeba go spisywać na straty, jeśli chce się pograć w domu, jest idealny, chociaż na scenę go już raczej nigdy nie wezmę ;) Mikrofon nigdy nie będzie tak do końca bez znaczenia :D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Drui 

Posty: 292
Otrzymał 18 punkt(ów)
Wysłany: 2011-04-18, 08:45    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

sailor napisał/a:
"ZA i PRZECIW" dyskusja byłaby interesująca.

Jesli dyskusja, to warto przytaczać argumenty a nie mieszać jedną ze stron z fekaliami.
Najprościej krytykować dla samej frajdy.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Michał Kielak 


Wiek: 41
Posty: 57
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-04-18, 08:47    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Wracajmy chłopaki do tematu. Bo my tu gadu gadu a harmoszki puchną ;)
_________________
www.kielak.pl
www.kasachorych.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Młynek 


Wiek: 50
Posty: 730
Otrzymał 68 punkt(ów)
Skąd: Budapeszt
Wysłany: 2011-04-18, 09:10    Odp: Wosk, lampy i wkładki....

Jak na razie, chyba się udało ustalić, że rodzaj mikrofonu czy nawet użytej w nim wkładki pewien wpływ na brzmienie ma, ale nie zasadniczy, nawet nie decydujący. Tak po prawdzie największe znaczenie ma dla... samego grającego. Że różne lampy dają trochę różne brzmienie, to też jest prawda, ale też nie ma to decydującego znaczenia, choć np. ze względu na różną tendencję do sprzęgania, odpowiedni dobrana konfiguracja pomaga lepiej zapanować nad piecem. A że nie kosztuje to majątku i starcza na lata - moim zdaniem warto się pobawić. Ja w swoim Dynacordzie wstawiłem na preamp kombinację ECC81 i ECC83 zamiast dwóch ECC83 - piec daje się lepiej odkręcić (ECC81 ma mniej gainu). Na końcówce miałem różne lampy, od tanich ruskich zamienników po drogie tube grooves - jakoś nie zauważyłem różnicy w brzmieniu. Jedynie tyle, że te ruskie podróby strasznie mi pierdziały zanim się nie rozgrzały, ale potem było OK.

Natomiast jakoś nikt nie napisał nic o wosku... Albo ja to przegapiłem?
_________________
"Skoro uważacie, że blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu