Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
fleder 


Wiek: 36
Posty: 26
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2011-02-24, 22:08    Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Trafiłem na allegro na taki wynalazek:

http://allegro.pl/chromat...1467226204.html

Czy ktoś z Was miał z tym chromatykiem do czynienia? Tak powoli rozglądam się za jakimś do nauki, nie chcę inwestować 500pln jeśli mnie to nie wciągnie...
To całe Belcanto wygląda nieźle, ciekawe jak z dźwiękiem, trwałością i suwakiem?
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#minigunmen 


Wiek: 32
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-02-24, 22:15    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

W przypadku harmonijki płacisz za jakość. Jak widzisz, to jest harmonijka tańsza :) Dobre chromatyki zaczynają się grubo powyżej 150zł. Ale niewątpliwie da się na tym grać. Tylko pewnie przydałoby się wygiąć grill (to co się przesuwa) w lekki łuczek, żeby mocno dociskał i generalnie ją pouszczelniać i poregulować i wtedy ujdzie.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
mr.Michalos 


Wiek: 22
Posty: 626
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-24, 23:04    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Czym się to równi od Swana 1040? :roll: Mam na myśli wygodę gry itp.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
#minigunmen 


Wiek: 32
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-02-24, 23:14    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Ja tam nie wiem ale za tyle to jest sprzęt podobnego pokroju. Chromatyk jednak musi swoje kosztować. Sam nie gram na tym za często ale z tego co wiem, to największym problem chromatyków była zawsze szczelność przy tym grillu, bo to element ruchomy.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
mr.Michalos 


Wiek: 22
Posty: 626
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-24, 23:19    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Myślę, że jak już będę brał się za 'chroma' to kupię coś pokroju Seydela Chromatic Dx :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
fleder 


Wiek: 36
Posty: 26
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2011-02-25, 11:54    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Zdaję sobie sprawę z prawdziwości implikacji droższy --> lepszy w przypadku chromatyków i wielu innych harmonijek i pamiętam o tym. Ten Belcanto z aukcji nie jest dla mnie instrumentem docelowym a jedynie 'demówką', chciałem się pobawić chromatyczną i zobaczyć czym to pachnie, nigdy nawet nie miałem takiej w ręku. Za kwotę 99zł jeśli mi się nie spodoba to przynajmniej nie będę żałował, gorzej gdybym wydał 500zł i odłożył ją w kąt po stwierdzeniu że 'nie daję rady'.
Dzięki za spostrzeżenia dotyczące szczelności i suwaka/grilla. Pewnie w tej zabawce może być z tym różnie, ze wskazaniem na gorzej. Ale widzę ludzie kupują. Zastanowię się jeszcze :)
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#minigunmen 


Wiek: 32
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-02-25, 14:15    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

No to bierz, ja też mam taką taniochę :) Ważne, żebyś go sobie uszczelnił jak stwierdzisz, że gra się źle.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
fleder 


Wiek: 36
Posty: 26
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2011-02-26, 21:47    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Zaryzykowałem, zakupiłem :D Sprzedałem jeden scyzoryk z kolekcji żeby wyjść na czysto, przy okazji wystarczyło jeszcze na Blues Solist PRO, hihi ;(
Powinien przyjść jakoś po niedzieli, podzielę się wrażeniami. Widzę, że jestem czwartym kupującym na tej aukcji, ciekawe czy pozostali należą do Forum? No! Dalej, przyznawać się kto jeszcze zakupił?! ;D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#minigunmen 


Wiek: 32
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-02-26, 22:10    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

To miłego grania :) Mi by się też przydało coś nowego, choćby dla szczelności większej niż taki zgrany chromatyk jakiego mam.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
fleder 


Wiek: 36
Posty: 26
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2011-03-03, 22:17    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Belcanto – harmonijka chromatyczna – pierwsze wrażenia.
Dzisiaj wylądowała moja pierwsza harmonijka chromatyczna. Jak pisałem wcześniej, kupiona na spróbowanie czy załapię o co chodzi i po prostu czy mnie wciągnie. Podzielę się tutaj z Wami moimi wrażeniami, zaznaczam, że nie jest to recenzja, tylko moje luźne odczucia po pierwszym dniu obcowania z chromatykiem made in China :) , na dodatek niezbyt długim bo jak zawsze było coś ważniejszego do zrobienia… Mój opis może nie być obiektywny ze względu na to, że nigdy wcześniej nie miałem chromatyka w rękach i nie do końca wiem na co zwraca się uwagę oraz czy wszystko jest na swoim miejscu. Kolejną sprawą, jaką należy wziąć pod uwagę jest fakt, że w azjatyckich fabrykach produkt produktowi nierówny, choćby zjechał z taśmy jeden po drugim, składany przez tę samą osobę. Co pociąga za sobą założenie, że rozrzut jakościowy wśród tych tanich chromatyków może być duży. W praktyce oznacza to tyle, że mój egzemplarz może się sporo różnić od Twojego :) A więc do rzeczy.
Po wyjęciu z paczki uwagę zwraca pudełko – trumienka z okienkiem – dość sporych rozmiarów. W środku kawałek instrukcji w łamanym angielskim i w ‘krzaczkach’, oraz harmonijka, dość dużych rozmiarów i o słusznej, adekwatnej masie.







Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo ładnie, zwłaszcza z przodu, powiedziałbym, że ślicznie. Polubiłem chromatyczne harmonijki już wcześniej, właśnie za ich wygląd. Belcanto wygląda w moich oczach o niebo lepiej niż jej odpowiednik, kanciasty Swan (prawdopodobnie z tej samej fabryki gdzieś z państwa środka).





Oglądając dokładnie harmonijkę ze wszystkich stron, widać niedociągnięcia w szlifie plastikowego korpusu (brzeg wystaje poza blaszane pokrywy), oraz średnio estetyczną obróbkę brzegów pokryw W środku widać mosiężne stroiki, z biegiem czasu dopiszę epilog tego opisu, mówiący o ich trwałości ;) .











Sam grill jest dobrze zrobiony, nic nie wystaje, idealnie gładki, więc na pewno nie pokaleczy wirtuoza :) Suwak (zwany przez niektórych registrem) chodzi płynnie, o nic nie zawadza i nie blokuje się, sprężynkę i tarcie ledwo słychać. Śrubki trzymają się mocno i są sumiennie dokręcone. Harmonijka sprawia ogólne wrażenie solidnego instrumentu, głównie przez swój ciężar i zwartą budowę. Przejdźmy do tego co tygrysy lubią najbardziej…
Pierwsze zadęcie w kanał nr 1. Niestety, najpierw słuchać szum przepływanego powietrza, a po ułamku sekundy dźwięk. Tu zaznaczam, że nie mam pewności czy to przypadłość chromatyków, ale mam wrażenie, że tylko tych tanich i zwie się to zjawisko nieszczelnością. Im wyższe dźwięki, tym dłużej trzeba czekać na pojawienie się dźwięku, ewentualnie trzeba mocniej zadąć. Pierwsze wielkie rozczarowanie… Ale idźmy dalej. Dźwięk na kanałach 1-6 jest moim zdaniem całkiem przyjemny i od razu skojarzył mi się z instrumentami dętymi, a konkretnie najbliżej mu chyba do brzmienia klarnetu (zwłaszcza kanały 1, 2, 3, 4). Kanały 7-10 brzmią już bardziej piskliwie i metalicznie, nie bardzo mam pomysł do czego je porównać :) Najniższe dźwięki powodują lekkie, przyjemne wibrowanie instrumentu, to lubię! Trzeba tu zwrócić uwagę na kolejną ważną sprawę. Harmonijka jest cicha. Jak dla mnie za cicha. Przyzwyczaiłem się do charakterku Big Sixa i Solista Pro (którego mam co prawda od niedawna ale Seydel to Seydel hehe). Mocniejsze zadęcie czy zassanie oczywiście skutkuje głośniejszym dźwiękiem, ale chyba mam jeszcze niedostatecznie pojemną przeponę, bo trochę to męczące.







Cóż mogę powiedzieć, zagrałem z pamięci parę standardowych utworów (Lullaby, Jan Serce, jakieś kolędy itd.), gra idzie bardzo przyjemnie, całkiem szybko załapałem rozkład dźwięków (kiedyś się samouczyłem na klawiszu, coś mi chyba zostało bo często trafiałem intuicyjnie, co mnie niebywale cieszyło ;) ). Gdyby nie wspomniane nieszczelności i cichy dźwięk, bardzo przypadłaby mi ta harmonijka do gustu.
Tyle mogę powiedzieć po pierwszym dniu (a w sumie to jakiejś pół godzinie) używania chromatyka Belcanto. W sumie póki co nie żałuję wydanej kwoty 99zł bo już wiem, że przede mną nowe doświadczenia i nauka. Radość z tej świadomości przyćmiewa nawet kosmetyczne niedoróbki, lecz nie mechaniczne wady. Zobaczymy jak się będzie to 'maleństwo' sprawowało dalej. Oby mu się nie pogorszyło.

PS. Gdyby mógł podzielić się wiedzą na temat uszczelnienia takiej harmonijki to byłbym wdzięczny! W sumie to nie wiem na pierwszy rzut oka co trzeba uszczelniać, i przy pomocy jakich materiałów. Czekam na pomocne rady :)
Pozdrawiam!
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 3 punkt(ów):
#minigunmen, ~Felix, mr.Michalos
#minigunmen 


Wiek: 32
Posty: 2769
Otrzymał 127 punkt(ów)
Skąd: Kat, Ośw, Krak
Wysłany: 2011-03-03, 22:33    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Przypomina budową takiego mojego harpa Vermona Weltmeister (niestety fot nie ma w necie, w swoim czasie zrobię). Sądzę, że to przypadłość oprócz ewentualnych nieszczelności wewnątrz to jeszcze nieszczelnego grilla z przodu, to zawsze był problem tanich chromatyków. Ładna jest, szczerze mówiac sprawiłbym sobie choć taką, chromatyk przyjemna rzecz. Dzięki za recenzję.
_________________
Naprawiam harmonijki! Reguluję pod overbending!- kontakt - PW albo GG albo mail. Paweł Pilnik Pilecki.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
~Felix 


Posty: 1393
Otrzymał 104 punkt(ów)
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-03-03, 23:41    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

fleder napisał/a:
Suwak (zwany przez niektórych registrem)

Fachowcy nazywają to PRZESÓWKĄ i niech tak zostanie.

Nie znalazłem w opisie wzmianki o wentylach - czyżby ich tam nie było? :?

fleder napisał/a:
Harmonijka jest cicha. Jak dla mnie za cicha.

Z tego co zauważyłem po przesłuchaniu kilkunastu typów - to Chromatyki są cichsze od dobrych diatoników. :harp:
Tu nie da się grać ,,siłowo'', tu się gra delikatnie, acz precyzyjnie. Mój maestro Pan Zygmunt Zgraja mówi, że jeszcze musi upłynąć deczko wody w Wiśle, zanmim pozbędę się nawyku zadęcia z gry na diatonikach. No cóż faktycznie jest to pewien nawyk, ale można to po jakimś czasie świadomie kontrolować. Już widzę po sobie pewne postępy. :)
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
fleder 


Wiek: 36
Posty: 26
Otrzymał 3 punkt(ów)
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2011-03-04, 07:31    Odp: Chromatyk Belcanto - miał ktoś styczność?

Zgadza się Felix, wentyli nie ma. Dzisiaj jak czas pozwoli rozkręcę harmonijkę i zrobię zdjęcia wnętrzności.

EDIT: Znalazłem dzisiaj wolną chwilę i przyjrzałem się bliżej harmoszce. Uwaga! Zdjęcia tylko dla dorosłych!! ;)



4 śruby nie stawiały większego oporu, po chwili kręcenia Herculesem mam harmonijkę w częściach. Hmm... Płytki stroikowe nie wyglądają zbyt estetycznie, nie ośliniłem ich przez pół godziny grania aż tak, żeby powstały podobne zacieki... Na stroikach widać ślady tarcia papierem (pilnikiem?), czyli strojenia :) Na niektórych są to perfidne rysy, ze sterczącymi mikro wiórkami mosiądzu :/





Grzebień z czarnego plastiku (chyba plastiku, kto wie co oni tam za mieszanki warzą), wytarty od chodzącego grilla, patrząc pod światło, w miarę równy na całej długości. Nie zauważyłem żadnych garbów, wybrzuszeń, fal czy wyszczerbień. Widać też małą sprężynkę, odpowiedzialną za cofanie przesuwki do pozycji wyjściowej. Grill zatrzymuje się na dwóch śrubach skręcających ustnik z korpusem.





Postanowiłem spróbować nieco uszczelnić konstrukcję, gdyż, jak pisałem wcześniej, słychać wyraźnie szum powietrza i bywa, że wydobycie dźwięku na niektórych kanałach jest męczące. W innym wątku wyczytałem, że przydaje wygięcie grilla, co też uczyniłem.



Do tego pomyślałem, że uszczelnię brzegi ustnika w miejscu jego styku z korpusem, po obu stronach, taśmą izolacyjną. Nie wiem czy ten zabieg ma sens, ale chyba nie zaszkodzi, w końcu powietrze może uchodzić również tamtędy.



Przy skręcaniu pokryw z całością, zostawiłem śrubom pokryw trochę luzu. Najpierw porządnie przykręciłem ustnik (na granicy, aby zapewnić płynny ruch przesuwki), a potem docisnąłem do ustnika pokrywy, żeby szczelnie to zamknąć. Dokręciłem śrubki i po robocie. Oprócz tego wykonałem mały zabieg kosmetyczny, przyszlifowałem nieco wystający poza pokrywy brzeg grzebienia, który mnie drażnił. Teraz wygląda lepiej:



Co mi to dało w zamian za 45 minut wyrwane z dnia? Przyznać muszę, że jest trochę lepiej z tą szczelnością. Bez rewelacji, ale lepiej. Zwłaszcza na kanałach 1-6, przy zadęciu czy zassaniu mniej słychać szum powietrza, powiedziałbym że mniej więcej o 1/3. I nie wiem teraz, czy to zasługa wygięcia grilla, dodania 'uszczelki' z taśmy, czy mocniejszego skręcenia. A może wszystkich tych zabiegów?

Felix pytał czy są wentyle. No nie ma :) Można by je dorobić, chociaż wydaje mi się, że to żmudna i zegarmistrzowska robota :) No i z czego je zrobić?

Póki co harmonijka gra dalej, a ja biorę się powoli za Straussa i 'Nad pięknym modrym Dunajem'. Ostatnio po raz 324553279-ty oglądałem '2001: Odyseja Kosmiczna' i jakoś mnie naszło :)

Pozdrawiam!
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu