Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
sedan 


Wiek: 46
Posty: 26
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-02, 23:52    [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Odnalazłem moje notatki z wyjazdu do Trossingen 2010, i postanowiłem podzielić sie nimi z Wami ( bez cenzury).

02-11-2010 10:30 "wylot"
Lotnisko Warszawa, lot LO 377 do Frankfurtu. Zawsze z uśmiechem na twarzy i zainteresowaniem oczekuję reakcji służb granicznych na obecność harmonijek w moim plecaku, ponieważ pokrywy w prześwietleniu przypominają magazynek pistoletu..
Na szczeście pracownicy warszawskiego lotniska nauczyli się już rozpoznawać harmonijki i nie każą mi ich wyjmować oraz na nich grać, co mi się wcześniej zdarzyło, wychodząc z założenia że na magazynku zagrać sie nieda :-). Padło tylko pytanie o ilość,
- 6 lub 7 odpowiedziałem
- nieprawda ... osiem! skorygowała mnie uprzejmie pani
.'Aż tyle ?' przemknęło mi przez głowę. Liczę: zestaw 6 podstawowych tonacji G A Bb C D F + LowC + zapasowa w C bo jade przecież na warsztaty, zgadza się 8 !
02-11-2010 19:20 "Cela nr 5"
Czym dalej jechałem, tym pociągi były mniejsze i wolniejsze a pokonywnae odcinki były coraz krótsze. Wraz ze zmianą pociągów zmieniali sie też jadący w nich ludzie, od buisnessman-ow i młodych yuppies z ogromnymi walizkami, do ludzi o zmęczonych twarzach w strojach roboczych, palacych nerwowo papierosa na peronie oraz wykolczykowanej młodzieży. W końcu dojechałem do stacji Trossingen Stadt, paręset kroków i znalazłem mój nocleg, KunstwerkB z charakterytyczną klamką z klarnetu.
Pokój który otrzymałem wzbudził natychmiast mój entuzjazmm i śmiech, jakieś 6m2, łóżko, stołek, wieszak na ubrania, mała umywalka z kafelkami szt. 4, lustro, kosz na śmieci oraz przedziwny niski stołek w starym stylu z dziurką w środku, za niski do siedzenia, za wysoki na podnóżek - po prostu cela !
Zewsząd otaczają mnie odgłosy muzyki, nade mną ktoś ćwiczy na fisharmoni (zapewne Honhera) charakterystyczne barokowe tryle, przerywając je co jakiś czas nerwowym klastrem, aby zacząć grać nieduany fragment od początku, gdzieś obok słysze co chwilę jak operowy mezzosopran ćwiczy jakąś arię, głosem czystym i tak silnym że mogła by nim przetaczać wagony.
Klamka zapadła - przez najbliższe kilka dni potrzeby mojego ciała nie będą ważne, tutaj żyje się sztuką.
02-11-2010 22:14 "In the middle of nowhere"
Jestem w szoku, to miasto nie żyje. Po godz 20 znika z ławek nawet młodzież popijająca pokątnie piwo. Pozostają tylko nocne zjawy snujące się leniwie do jedynego czynnego jeszcze marketu i wiecznie otwarte Kababy z Turecką załogą zawsze gotową do zaserwowania ostaniego kawałka baraniny z wieprza. Pustka, nicość, pojedyńcze auta, jeden wóz policyjny i zamknięte sklepy.
Kiedyś zauważyłem że małe miasteczka mają zadziwiającą cechę: mianowicie wysoki współczynnik zagęszczenia zakładów fryzjerskich na kilometr głównej ulicy w mieście. Jeżeli można by to uznać za miernik małomiasteczkowości to w tej kategorii Trossingen wypada bardzo znakomicie, czyli ...... małomiasteczkowo.
03-11-2010 07:00
Budzi mnie SMS. Super że ktos jeszcze pamieta o moich imieninach , szkoda tylko że o 7-mej rano !
03-11-2010 10:18
Na śniadaniu spotkałem sympatycznego włocha z okolic Rzymu. Angelo przyjechał tutaj drugi raz, w zeszłym roku był w grupie Joe Flisko, w tym roku dla odmiany przyjechał do grupy Steve Bakera. Bardzo chwali sobie zeszłoroczne spotkanie i ma wielkie nadzieje związane z tegorocznym. Pąmieta też rosjanina który w zeszłym roku był w jego grupie a ja pływałem z nim na jednej łódce w Chorwacji.
03-11-2010 12:04
Miasto nadal śpi, na 2 godzinnym spacerze spotkałem zaledwie kilka starszych osób skupiajacych się wokół aptek i urzędów. Mam wrażenie że w tym mieście istnieje jakieś drugie życie, ukryte przed światem. Gdzieś z góry znowu dobiegają mnie odgłosy fisharmonii, tym razem przypomina to raczej muzykę do StarTrek'a, świadczy to o tym że gdzieś tam jest życie tylko żywi się wyłącznie muzyką i nie wychodzi na światło dzienne. Jedną realną osoba którą spotkałem na ulicy jest Joe Filisko, sam mistrz w zasięgu wzroku.
03-11-2010 ( wlasciwie to juz 4-11) godz 1:20
Wróciłem z jamu Joe Filisko, tak późno bo wyszedłem wczesniej. Joe gra prosty motyw na gitarze w skupieni wokoło harmonijkarze grają po jednym takcie, jak Joe prosi aby zagrać jeden takt więcej to znaczy że sie mu podoba. Mnie kopnął ten zaszczyt gdy graliśmy Summertime w e-mol. Poziom jest wysoki, są słabsi są i tacy którzy wraźnie się wyrózniają ale nie ma nikogo kto by sobie zupełnie nie radził. Ja trafiłem dosyc dobrze, nie wyróżniam się ani negatywnie ani pozytywnie, natomiast zauważyłem że Łęczycko-Badeński styl grania jest raczej mało popularny. mało kto wyciska z harmonijki z uporem maniaka pojedyńcze nuty, większość gra dwudźwiekami, akordami lub co najmniej tongue blockingiem. Warsztaty były bardzo interesujące, Joe powoli i konsekwentnie tłumaczył podstawy trzymania harmonijki ( zupełnie inny niż ten którego mnie uczono), trzymania postawy, oddychania i rozwijania swoich zdolności muzycznych. Mam już kolejnych znajomych i zamieniłem na jam'ie kilka słów z Davidem Barettem. Granie na harmonijce staje sie skomoplikowane jak taniec, trzeba opanować tyle rzeczy jednocześnie a i tak na końcu ważne jest to co grasz, a to jak grasz musi wyglądać jakby było zupełnie naturalne i bez wysiłku.
04-11-2010 11:53
Wycieczka po zakładach Hohnera spowodowała że mam wyrzuty sumienia, widzac kobietę która od 18 lat wbija gwoździe w harmonijki mam uczucie wstydu że ktoś tak ciężko pracuje abym ja miał frajdę. Na warsztatch jak zwykle okazało sie że nie umiem grać, proste bugi z tongue blockingiem i nagle okazuje sie że moje ciało mnie nie słucha, mój język robi co chce a przecierz to mój język !
04-11-201- 13:57
Lunch z niemieckim stylu upewnia mnie w przekonaniu o pogardzie jakim obdarzają tubylcy przyjemności ciała, soczewica nie jest napewno narzędziem kulinarnej rozpusty. Duch dla odmiany jest w kondycji znakomitej, kolejny dzień warsztatów przebiega pod hasłem Tongue Blocking i wszelkie możliwości jakie on daje.
05-11-2010
Nie ma czasu pisac. Wczoraj open session, a potem słynne Filisko Acoustic Session do 2-giej w nocy, a rano znowu warsztaty. Kolejna nowośc w reperturze harmonijkowych mozliwości, zawsze byłem uczyny grać czyste dżwieki,a tymczsem Joe uczy nas grać nieco przybrudzone i to naprade brzmi bluesowo!, kolejna lekcja to oddychanie na przykładzie prostego motywu muzycznego. Jak nie weźmesz oddechu we własciwym momencie to przestaniesz grać alb się udusisz ! Atmosfera znakomita, co chwilę poznaję nowych ludzi.Wracam na zajęcia!
07-11-2010 -powrót do zycia
Nie jest łatwio napisac to wszystko co działo sie przez ostatnie dni. codzienne workshopy, koncert Joe Filisko z Erkiem Nodenem, nastepnego dni koncert Deva'a Beretta. Przed sesjami prezentował jak komunikowac sie na scenie z czlonkami zespołu, zaczynać i kończyć utwory, zmieniać dynamikę. Ostatni workshop był prezentacją różnego rodzaju wzmacniczy i mikrofonów harmonijkowych oraz techniki grania z mikrofonem harmonijkowym oraz wokalowym.
07-11-2010 19:30
Trudno jest wracać, najpierw uciekł mi pociąg bo miał sie zatrzymać w Trossingen Bahhof na peronie 2 a zatrzymał się na 12. potem odstałem swoje na deszczu czekając na kolejny pociąg, po czym wsiadłem w niewłaściwy. Gdy juz dostosowałem plan podrózy do nowej sytuacji, zgadałem się ze znajomym włochem na luchu w Stuttgracie w wyniku czego spóźniłem sie na pociąg do Manneheim. Na szczęście Bogowie czuwają nade mną, okazało sie że pół godziny później mam bezpośredni pociąg na lotnisko, bez konieczności przesiadki. W rezultacie spóźniając sie na pociąg zyskałem na czasie, musiałem tylko przestać całą podróż Stuttgart-Frankfurt w pociągu mknącym z prędkością 200 Km/h.
Ale nie dlatego ciężko jest wracać, skoda że ten czas juz sie skończył, koncerty, jamy, uśmiechnięci ludzie, brak czasu na sen, angielski w różnych wydaniach ( najśmiesznieszy był australijski). Finałowy koncert był kulminacją całego wydarzenia, na jednej scenie Steve Baker, Dave Barett, Joe Filisko, Olivier Ker Ourio( niesłychanie sympatyczny harmonijkarz chromatyczny) i niezawodny Eric Noden na gitarze. Mogło by się zdawać że tak intensywna dawka mistrzów na scenie spowoduje przesyt, bdzie niestrawna. Wielcy muzycy maja jednak nie tylko ogromne umiejętności, ale również wielką klasę, koncert finałowy był znakomicie wyważony, wszyscy muzycy doskonale ze saoba współpracowali na scenie.
Ukoronowaniem imprezy był koncerft dobroczynny na rzecz muzeum harmonijki w Trossingen, niestety nie było mi dane w nim uczestniczyć ponieaż musiałem udać się w długą podróz powrotną do realnego świata.
07-11-2010 Explosive Harmonicas
No i masz babo placek, to że kazali mi grać na harmonijce na security check'u to pestka, dzisiaj kazali mi je wyjąć, po czym niemiecko uprzejmy ( czyli zupełnie bez wyrazu twarzy) pan wybrał sobie trzy ,( nawet nie wyobrażacie sobie co czuje gdy ktos dotyka moich harmonijek !), po czym gładził je papierkim . Przez chwile myślałem że skaner wykazał iż moje harmonijki nie są utrzymywane we właściwej higienie, w zwiazku z czym podjął sie heroicznego wysiłu wyczyszczenia ich po 7 dniach grania w Trossingen. Ale nie!, papierek wkładał do jakiegos dużego urządzenia, po czym oddał mi je z tym samym wyrazem twarzy ( czyli bez wyrazu). Spytałem czy harmonijki sa bezpieczne. "Teraz tak"; odpowiedział . Spytałem jeszcze tylko czego poszukiwali, "Explosives" odpowiedział . Dzieki Bogu że wszystko jest w porządku ,pomyślałem, wolałbym nie grać na materiale wybuchowym nie wiedząc o tym :-).
_________________
"Chodzi mi o to, aby język giętki zagrał wszystko, co pomyśli głowa"
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
B.A.R.J.O. 

Posty: 39
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2011-02-03, 11:17    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Dzięki za ciekawy, interesujący opis przeżytych warsztatów - fanie się to czyta.
Ale chciałbym Cię zapytać o parę rzeczy:
1) jak komunikowaliście się z prowadzącym - czy jest jakiś obowiązujący język,
2) czy jest dostępny jakiś program, zakres programowy - co z jakim wykładowcą będzie omawiane,
3) czy kwestia noclegów jest w gestii uczestnika czy pomaga w tym organizator,
4) jaki był twój całkowity koszt takiej imprezy,
5) czy wybierasz się w tym roku,

To tyle Pozdrawiam i zazdroszczę takich przeżyć :) .
_________________
The Blues will never leave you
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
sedan 


Wiek: 46
Posty: 26
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-03, 19:10    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Cześć, oto moje odpowiedzi:

1) jak komunikowaliście się z prowadzącym - czy jest jakiś obowiązujący język,
W komunikacji z wykładowcą obowiązuje język angielski, w komunikacji z pozostałym uczestnikami warsztatów - wolna amerykanka językowa z dużym wsparciem zaawansowanych technik gestykulacji.

2) czy jest dostępny jakiś program, zakres programowy - co z jakim wykładowcą będzie omawiane,
Ogólny zakres omawianych zagadnień przez poszczególnych wykładowców jest dostepny na stronach internetowych warsztatów, szczególy nie są znane. Z tego co wiem Steve Baker i Dave Barett skoncentrowali się bardziej na pozycjach, skalach i pentatonikach, Joe Filisko na tongue blockingu, brzmieniu, oddechu i postawie.

3) czy kwestia noclegów jest w gestii uczestnika czy pomaga w tym organizator,
Organizatorzy pomagają zorganizować tanie noclegi w dobrej lokalizacji .

4) jaki był twój całkowity koszt takiej imprezy,
Nie liczyłem całości, ale tak w przybliżeniu:
Warsztaty 250 EUR
Samolot do Frankfurtu - 250 PLN
Pociągi 150 EUR
Wyżywienie, piwo, noclegi - nie pamietam
Myślę że całkowity koszt jest powyżej 2000 PLN, można oczywiście oszczędzić na dojeździe na miejsce.

5) czy wybierasz się w tym roku,
Jak mi nic nie przeszkodzi zamierzam wybrać się w tym roku.

Jak będe sie organizował do wyjazdu to rzuce post na forum, razem raźniej.
Pozdrawiam
_________________
"Chodzi mi o to, aby język giętki zagrał wszystko, co pomyśli głowa"
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
B.A.R.J.O. 

Posty: 39
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2011-02-04, 08:30    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Dziękuje Ci za odpowiedź!
Widzę, że impreza trochę kosztowna. Ale z tego co napisałeś warto się wybrać. Gdybym się wybierał też dam znać.
Pozdrawiam serdecznie.
_________________
The Blues will never leave you
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Medium 


Wiek: 47
Posty: 1673
Otrzymał 202 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2011-02-04, 08:50    Re: Wspomnienia z Trossingen

sedan napisał/a:

(...)
04-11-2010 11:53
Wycieczka po zakładach Hohnera spowodowała że mam wyrzuty sumienia, widzac kobietę która od 18 lat wbija gwoździe w harmonijki mam uczucie wstydu że ktoś tak ciężko pracuje abym ja miał frajdę. (...)


Tego fragmentu nie rozumiem, czy mógłbyś przybliżyć?

Przecież ta pani nie pracuje charytatywnie. Dostaje za to wynagrodzenie. Ja bym miał wyrzuty, że rzuciłem granie, bo ta pani straci pracę i nie będzie mogła wykarmić rodziny.

Ogólnie tekst bardzo mi się podoba. Szczególnie:
sedan napisał/a:
(...) w komunikacji z pozostałym uczestnikami warsztatów - wolna amerykanka językowa z dużym wsparciem zaawansowanych technik gestykulacji. (...)


Rozumiem, że trzeba mówić krótkimi zdaniami, żeby sobie rąk nie powywichać.

Ale na poważnie. Gdyby nie zapora finansowa pewnie kiedyś bym się skusił, ale w obecnej sytuacji żona by ze mnie eunucha zrobiła za taką "wyprawę życia".

Pozdrawiam

Medium
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
~Felix 


Posty: 1341
Otrzymał 102 punkt(ów)
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-02-04, 11:28    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Medium napisał/a:
Gdyby nie zapora finansowa pewnie kiedyś bym się skusił, ale w obecnej sytuacji żona by ze mnie eunucha zrobiła za taką "wyprawę życia".


Jak napisał o sobie pan Zygmunt Zgraja w ostatnim wywiadzie dla Życia Mysłowic cyt: „Gdyby moja żona wiedziała, ile wydałem na tę moja pasję pieniędzy, pewnie nie byłaby zadowolona”
Z mojej strony dodam, że jak przychodzi do mnie jakaś przesyłka pocztowa, to też jest pytanie ze trony mojej małżonki ,,czyżby to nie nowa harmonijka?".

Odpowiadam: No cóż pasje są często kosztowne, chyba lepiej to niż jarać tytoń lub gorzałkę systematycznie popijać. :)

Na jakiś czas temat ułaskawiony!

p.s. Widać nasze małżonki lepiej dbają o stan naszych portfeli, niż my sami he, he. :) :) :)
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Medium 


Wiek: 47
Posty: 1673
Otrzymał 202 punkt(ów)
Skąd: Ełk
Wysłany: 2011-02-04, 11:38    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

No właśnie - rozumiesz o czym piszę. Moja żona uważa, że przyjemność mam czerpać z czegoś, co przynosi dochód rodzinie, a przecież nie występuję z harmonijką ...

Mimo, że nie palę a pijam sporadycznie w rozsądnych ilościach nie mam tak łatwo jak Ty Felix'ie. Po prostu słyszę, że gdybym pił lub palił to:
1. Nie wyszłaby za mnie.
2. Już by się rozwiodła (gdyby wyszło po ślubie).

A teraz dodatkowo żona na rencie (do końca listopada) i zarabiam ja sam a w mieszkaniu jeszcze dwóch synów, a w moim rejonie dużo się nie zarabia ...

Ale koniec już tego blues'owego offtopic'a.

Pozdrawiam

Medium
_________________
Są dwa piękna: piękno radości i piękno smutku. Wy ludzie Zachodu, wolicie pierwsze – my drugie. Bowiem piękno radości trwa nie dłużej niż lot motyla. A piękno smutku jest twardsze niż kamień.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
*Bart Łęczycki 


Posty: 600
Otrzymał 75 punkt(ów)
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-04, 18:13    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Sedan, bardzo interesująca relacja i świetnie napisana :) Dzięki!
Pozdrowienia
_________________
www.bleczycki.com
bleczycki@gmail.com
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
#Maciekdraheim 


Wiek: 30
Posty: 3603
Otrzymał 295 punkt(ów)
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2011-02-04, 18:25    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Może za kilka lat też się taka wyprawa uda... Ślinka cieknie na samą myśl!
_________________
Blues is nothing but a good man feeling bad, thinking about the woman he once was with.
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
sedan 


Wiek: 46
Posty: 26
Otrzymał 2 punkt(ów)
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-04, 20:14    Odp: [Festiwale] Wspomnienia z Trossingen

Mam nadzieje że w kolejnch latach polska harmonijka będzie coraz lepiej reprezentowana na spotkaniach w Trossingen, poniewaz mamy szerokie grono pasjonatów harmonijki i napewno nie mamy powodów do kompleksów.
Polska harmonijka nie jest znana zbyt dobrze na zachodzie, na warsztatach jedynym znanym harmonijkarzem z Polski był Gerg Zlap (Grzegorz Szłapczyński). Musiałem niestety cierpliwie tłumaczyć że owszem, Greg ma polskie pochodzenia ale jako muzyk jest Francuzem, ponieważ kształcił się i tworzy we Francji oraz jest związany artystycznie z francuskim nurtem harmonijki.
W sprawie kosztów: Wspomnienia z Trossingen bezcenne , za resztę zapłacisz kartą ...
Pozdrawiam
_________________
"Chodzi mi o to, aby język giętki zagrał wszystko, co pomyśli głowa"
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
  
Odpowiedz do tematu