Zapamiętaj mnie i lub zarejestruj | Zapomniałem hasła

Artykuły Recenzje Harmonijkowe Bitwy
Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Google
Odpowiedz do tematu
Autor
Wiadomość
Rolf 


Wiek: 29
Posty: 424
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-08-30, 11:42    [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Witajcie!
Gram na harmonijce od listopada (kupiłem wtedy pierwszego silver stara, na którym grałem średnio pół godziny co drugi dzień), pogrywałem sobie na nim do końca marca, kiedy to kupiłem Special 20 w tonacji D. Od tego dnia aż do wczoraj grałem na harmonijkach średnio ok godzinę dziennie. Następnie w czerwcu nabyłem Marine Banda (C), a w połowie lipca Suzuki Harpmastera (A). Od tego momentu grałem najwięcej na specialu i suzuki.
Jakieś dwa tygodnie temu wyciągam speciala, na którym pogrywałem najczęściej i okazuje się, że (5) nie chce działać. Dźwięk był strasznie przytłumiony, niższy o ok. 2-3 półtony od tego, który być powinien. Rozbieram harpa, czyszczę, oglądam, odginam delikatnie blaszkę... Diagnoza jedna - stroik się zmęczył, z harmonijki już nic nie będzie. No cóż, miał prawo, prawie 5 miechów mi służył... Ale w środę, gdy grałem po raz ostatni na mieście, dokładnie ten sam kanał padł mi w marine band, na której grałem stosunkowo rzadko (raniła mi wargi). Dziś ją rozebrałem, zrobiłem to samo, co ze specialkiem - i również stwierdziłem, ze stroik jest zmęczony. Trochę próbowałem z nim mimo wszystko "powalczyć", co skończyło się tym, że stroik został mi w dłoni. Wczoraj grałem sobie na ognisku na harpmasterze, jedynej harmonijce (nie licząc Silvera), jaka mi została... Grałem sobie grałem, gdy poczułem, że coś to nie brzmi tak, jak ma brzmieć... (4) zaczął się obniżać i w ciągu godziny dźwięk stał się niższy o ok 2 tony, w dodatku strasznie przytłumiony. Rozebrałem - postępowanie jak w poprzednich przypadkach - stroik został mi w ręku.
Co mam robić? Czy problemem jest to, że zbyt mocno dmucham? Chociaż nie wydaje mi się, żeby to było jakoś strasznie mocno, jedynie jak gram na mieście, to wtedy, żeby mnie było słychać, bardziej wysilam swoje płuca... Ale na mieście z 5 razy grałem, tak po 3 godziny. A może jest to skutek tego, że nie zawsze przed grą "zagrzeję" harmonijkę w ręce? Jeśli dalej będę zużywał harmonijki w tym tempie, to pozostaje mi albo grać na silver starach, albo zmienić sobie hobby... 8/
Liczę na Waszą pomoc...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
sugar 

Wiek: 32
Posty: 18
Otrzymał 1 punkt(ów)
Skąd: zakopane
Wysłany: 2008-08-30, 12:40    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Spróbuj napisać malia do tego pana http://www.gaszewski.pl/s...index.php?id=83 on podobno zajmuje się naprawą harmonijek :) może naprawi ci za parę złotych albo doradzi co zrobić mi co prawda napisał że doradzi ale już tydzień nie odpisuje :P podejrzewam że to przez "bark czasu" :P ja niestety ci wiele nie pomogę ale może rzeczywiście zbyt mocno dmuchasz :/ a wydaje mi się że lepszym rozwiązaniem był by zakup mikrofonu i wzmacniacza jeśli chcesz żeby było cię dobrze słychać na mieście :/ to powinno przedłużyć żywotność harmonijek . Tyle z mojej strony mam nadzieje że reszta coś lepszego wymyśli :what:
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
petrolhead 


Wiek: 28
Posty: 184
Otrzymał 12 punkt(ów)
Skąd: Olsztyn i Warszawa
Wysłany: 2008-08-30, 19:53    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Powodów takiego stanu rzeczy upatrywałbym w zbyt mocnym dmuchaniu. Ale nie tylko, bo (4) to stroik, który należy do "grupy stroików wysokiego ryzyka", które mają to do siebie, że padają najszybciej. Czym dłużej zajmuję się harmonijkami, tym częściej spotykam się też z niezbyt pochlebną opinią na temat jakości instrumentów Hohnera wyprodukowanych ostatnio. Stroiki są robione Chinach i jak większość produktów z Państwa Środka nie grzeszą wybitną jakością. Co wcale nie znaczy, że Hohnery to nic nie warte harmonijki, ale starsze instrumenty tej firmy są trwalsze.
A prawdziwa przyczyna tego, że tak szybko padają Ci zabawki to pewnie suma wszystkich tych czynników.
_________________
Mój Wóz jest bogiem, prędkość nałogiem, drifting zabawą, frajda podstawą
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Rolf 


Wiek: 29
Posty: 424
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-08-31, 00:18    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Sugar przejrzałem jego stronę i o ile dobrze zrozumiałem, mogę przełożyć stroik z mojej maryny do speciala, tak? Tylko muszę przeczytać ze zrozumieniem jego stronkę, by się dowiedzieć, który będzie pasował..
Petrolhead hohnery hohnerami - jeden Suzuki tez mi padł...
Czyli proponujecie zmienić styl gry - i słabiej dmuchać?
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
petrolhead 


Wiek: 28
Posty: 184
Otrzymał 12 punkt(ów)
Skąd: Olsztyn i Warszawa
Wysłany: 2008-08-31, 10:27    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

No coś w tym dmuchaniu musi być nie tak, bo sprzęt nie powinien tak szybko padać. Może wykonujesz podciągi zbyt siłowo?
A awarię Suzuki uzasadniałem tym, że stroik (4) jest podatny na rozstrojenie w każdej harmonijce (w końcu to jeden z najczęściej używanych) ;)
_________________
Mój Wóz jest bogiem, prędkość nałogiem, drifting zabawą, frajda podstawą
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
Rolf 


Wiek: 29
Posty: 424
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-08-31, 11:53    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Wiadomo, że częściej używane rozwalają się szybciej, ale po 4 czy 6 tygodniach - to trochę za szybko, nawet jak na (4). A podciągi... Sam nie wiem, jak je robię, ale robię je dość mocne... Ale chyba nie tu przyczyna - dwa razy rozwaliło mi się (5), gdzie się przecież nie podciąga...
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
SZCZYPIOR 


Wiek: 26
Posty: 830
Otrzymał 24 punkt(ów)
Skąd: Mosina
Wysłany: 2008-08-31, 12:37    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Ja tez za mocno dmuhcałem, ale jak zabiłem w 3 harmonijkach (4) to si eodzwyczaiłem
_________________

Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
shusty 


Wiek: 29
Posty: 436
Otrzymał 25 punkt(ów)
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2008-08-31, 16:56    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

:sad:
Jakoś nie podoba mi się inwestowanie w harmonijki, co pół roku... 8/
Special 20 już do mnie pocztą idzie i mam nadzieję, że wytrzyma z rok najkrócej... mimo, iż będę się na nim uczył :? Lepiej już wyjdzie gitarke chyba kupić za 500zł i struny co rok wymieniać za 40zł. Porządny wydatek, ale za to gitarka będzie służyć.... a 40zł za struny to malutki wydatek, nie to co kupowanie co jakiś czas harmonijek w 3 tonajach za 80zł.
Wolę sobie kupić grę i grać przez neta, niż płacić abonamenty ;) - takie porównanie

A jeśli harmonijka się zużyje i padnie to trzeba nową kupić?? Nie sprzedają części do harmonijek?? :razz:

Ciekawi mnie jeszcze, co jaki czas trzeba harpa stroić bo mu się dźwięk obniża.
Ostatnio zmieniony przez shusty 2008-08-31, 17:01, w całości zmieniany 1 raz  
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
kamilteau 


Wiek: 28
Posty: 1391
Otrzymał 73 punkt(ów)
Skąd: Olsztyn/Offenburg
Wysłany: 2008-08-31, 17:00    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

Mi akurat z reguły pierwszy rozstrajał się (6), to zależy od specyfiki grającego. (6) to najwyższy kanał, na którym można zrobić podciąg na wdechu, ja używałem go dość często, zarówno z podciągiem jak i bez, więc po jakimś czasie mi padał. Ale wracając do Twojego przypadku, początkujący raczej rzadko używają szóstego kanału, zwłaszcza z podciągiem. Dlatego tym najwyższym kanałem na podciągu, który jest regularnie eksploatowany, pozostaje (4). A (5) padał Ci być może dlatego, że atakowałeś go podobnie jak (4), tylko oczywiście nie było wtedy efektu w postaci obniżenia. W każdym razie powinieneś atakować dźwięk z mniejszą dozą siły, powinno pomóc ;)

shusty:
1. Za ok 80 - 130zł dostajesz harmonijkę z wysokiej półki - profesjonalny sprzęt. Za 500zł nie kupisz super gitary, nawet używanej. A nawet jeśli zakupisz wiosło za 500zł, to po pewnym czasie nie będzie Ci ono odpowiadać i przerzucisz się na coś lepszego i droższego.
2. Nie jest powiedziane, że po pół roku harmonijka Ci padnie. Zwłaszcza, gdy masz harpy w kilku tonacjach. Wtedy proces eksploatacji "rozchodzi się" na kilka instrumentów i przebiega wolniej. Maciek Draheim ma Marinkę Deluxe chyba od dwóch lat i śmiga mu jak nowa, więc można!
3. Przy wyborze instrumentu kierujemy się chyba bardziej tym, co nam się podoba, a nie tym co mniej kosztuje ;)

A co do części: z tego co wiem, można kupić blaszki stroikowe do Hohnerów z serii MS, do Lee Oskara i do harmonijek Seydel.
_________________
"Don't start me talking, I'll tell everything I know..."
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
sugar 

Wiek: 32
Posty: 18
Otrzymał 1 punkt(ów)
Skąd: zakopane
Wysłany: 2008-08-31, 22:45    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

napisz maila do tego pana tam powinien być na stronie??
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
Rolf 


Wiek: 29
Posty: 424
Otrzymał 17 punkt(ów)
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-09-01, 00:12    Odp: [Problem] Szybko psujące się harmonijki...

SZCZYPIOR napisał/a:
Ja tez za mocno dmuhcałem, ale jak zabiłem w 3 harmonijkach (4) to si eodzwyczaiłem


Ooo to mnie pocieszyles :D Szczerze mowiac, mam problemy natury filozoficzno-ekonomiczno-muzycznych, gdyz tak sobie rozwazam... Sa harmonijkarze, genialni muzycy swoja droga, ktorzy graja na tyle delikatnie, ze jedna harmonijka starczy im na calkiem dlugo... O ile sie orientuje - jednym z nich jest Bartek Leczycki, ale... Sa tez harmonijkarze, ktorzy harmonijki psuja strasznie szybko. Taki Michal Kielak na przyklad. Jest naprawde bardzo dobrym, rasowo bluesowym harmonijkarzem, ale - jak ktos tutaj na forum pisal - zużywa dwa heringi vintage podczas jednego (!) koncertu. A jesli Michal Kielak postanowilby ze wzgledow ekonomicznych dmuchac slabiej (robiac to "na sile", nie "z powolania"), to na sto procent bylby zdecydowanie slabiej brzmiacym, mniej popularnym muzykiem. BTW jak sie domyslam, grajac dla treningu raczej zuzywa harmonijki rownie szybko, a przynajmniej takze "dosyc szybko"? No wiec - do czego daze - co by bylo, gdybym byl takim harmonijkarzem, jak wlasnie wspomniany wyzej Cielak? Czy zmuszajac sie do grania inaczej, niz chcialbym grac (czyli do grania slabo, cicho - zamiast mocno) nie okaze sie, ze robie blad? Ze sie po prostu marnuje? W kazdym razie ciesze sie, ze nie jestem sam :)

shusty napisał/a:

Jakoś nie podoba mi się inwestowanie w harmonijki, co pół roku... 8/


Z tego co pisze wyzej - ja bym sie cieszyl, jakbym wymienial je co pol roku :) Mysle, ze 160 zl rocznie to nie bylaby wygórowana kwota na jedna z moich najwiekszych pasji :) Zreszta jest tak, jak pisze Kamil, dodam jeszcze od siebie, ze grajac na miescie, w dwa wieczory jestes w stanie zarobic na jedna harmonijke, a co do gitary - gdy siadla mi trzecia harmonijka i bylem rzeczywiscie zdesperowany to stwierdzilem podobnie jak Ty, a ze mialem dobrego gitarzyste pod reka, to zadalem mu te samo pytanie - a on odpowiedzial, ze musi nowet struny kupowac co miesiac/dwa, a i tak zdecydowanie wiecje kasy potrzeba na rozne efekty, wzmacniacze, nie mowiac juz o samej gitarze.

kamilteau napisał/a:
i akurat z reguły pierwszy rozstrajał się (6), to zależy od specyfiki grającego. (6) to najwyższy kanał, na którym można zrobić podciąg na wdechu, ja używałem go dość często, zarówno z podciągiem jak i bez, więc po jakimś czasie mi padał. Ale wracając do Twojego przypadku, początkujący raczej rzadko używają szóstego kanału, zwłaszcza z podciągiem. Dlatego tym najwyższym kanałem na podciągu, który jest regularnie eksploatowany, pozostaje (4). A (5) padał Ci być może dlatego, że atakowałeś go podobnie jak (4), tylko oczywiście nie było wtedy efektu w postaci obniżenia. W każdym razie powinieneś atakować dźwięk z mniejszą dozą siły, powinno pomóc ;)


Prawda, nieczesto ('6) uzywam. Podciagi na nim bardzo ladnie brzmia, ale uzywam ich w sumie tylko w trzeciej pozycji, ewentualnie w dziewiatym akordzie dwunastotaktowego bluesa granego w drugiej pozycji :D A Ty moze znasz jakies ciekawsze zastosowania tego dziwieku? Za porade dziekuje, na (5) nie probowalem zrobic podciagu dawno, ostatnio chyba wtedy, kiedy bylem malym chlopcem (hej)... Jutro kupie Speciala 20 C na miescie, sprobuje troche zarobic na ulicy, zeby sobie kupic w innej tonacji... Mam nadzieje, ze jeszcze sobie pogram na harpie :)

kamilteau napisał/a:

A co do części: z tego co wiem, można kupić blaszki stroikowe do Hohnerów z serii MS, do Lee Oskara i do harmonijek Seydel.


Do seydelow chyba wszystkich, poza blues solist'em, na ktorego mialem ochote :D
Do Shusty - nawet jak mozna kupic blachy stroikowe, to nie sa one wiele tansze od calej harmonijki. Osobiscie ubolewam nad tym, ze np blachy do Suzuki Promastera, ktore sa dostepne na zachodzie w cenie naprawde niewielkiej, u nas sa nie do kupienia.

sugar napisał/a:
napisz maila do tego pana tam powinien być na stronie??


Chodzi Ci o Macka Draheima? Nie znasz Macka Draheima? To taki jeden pochodzacy z Ciechocinka wirtuoz harmonijki diatonicznej ;) , niezwykle skromny czlowiek, ktorego mozesz znalezc na tym forum, kryjacego sie pod nickiem "Maciekdraheim".

Pozdrawiam :D
Dodaj punkt autorowi tego posta
 
 
 
  
Odpowiedz do tematu